W minionym sezonie 2024/2025 byli największą niespodzianką na „in plus” wśród szkoleniowców Bank Pekao S.A. 1.Ligi Mężczyzn, a do tego wszystkiego zajęli na koniec sezonu 4. miejsce. W obecnym sezonie wrocławianie umieli się postawić bardziej doświadczonym zespołom, ale brak regularności i ligowego „cwaniactwa” w tych najważniejszych meczach sezonu kosztował brakiem awansu do play-off. Sprawdzamy jak wyglądał sezon WKK Active Hotel Wrocław.
Jak co roku to bywa WKK Active Hotel Wrocław stawiane jest często w Power Rankingach w dolnych rejonach tabeli bądź też w środkowej strefie. W ubiegłym roku ekipie Łukasza Dziergowskiego udało się wykręcić jeden z lepszych wyników od ostatnich lat (4.miejsce, 20 zwycięstw i 14 porażek), mając w składzie młodzieżowych zawodników jak również i paru seniorów.
Wrocławski zespół postanowił pójść w kontynuację, w której pozostali: liderzy zespołu (Michał Kroczak i Brad Waldow), młodsi zawodnicy (Jakub Galewski, Karol Prochorowicz czy Bruno Chalicki) oraz doświadczona gwardia (Tomasz Ochońko, Jakub Koelner, Jakub Patoka). Do tego wszystkiego szeregi wrocławskiej ekipy wzmocnił Maksymilian Zagórski, który przyzwoicie rozgrywał sezony w rezerwach Śląska Wrocław oraz Mieście Szkła Krosno. Jednakże o powtórzenie tak bardzo dobrego wyniku było nadzwyczajnie trudno. Początek rozgrywek był dość ciężki, ale nie należy odmawiać zaciętej walki oraz postawienia oporu z ŁKS-em oraz Astorią. Bo później pomogło im w odniesieniu trzech kolejnych zwycięstw (z Żubrami, Eneą Basket oraz Resovią). Najbardziej wstydliwe okazały się porażki z Miners Katowice (87:81) oraz GKS-em Tychy (101:61), gdzie w tym drugim starciu tyszanie ograniczyli ich zespołowość na 12 asystach. Ponadto w trakcie sezonu wrocławianie zmagali się z problemami zdrowotnymi Bruna Chalickiego, Jakuba Koelnera czy również Jakuba Patoki. Aczkolwiek w końcówce pierwszej połowy rundy zasadniczej udał im się zainkasować zwycięstwa nad PGE Spójnią Stargard, Novimex Polonią 1912 Leszno oraz wyciągnąć spotkanie z KSK Qemetica Notecią Inowrocław. Tym samym na półmetku sezonu wrocławianie plasowali się na 10. miejscu.
Niewątpliwie Michał Kroczak oraz Bradley Waldow byli motorem napędowym wrocławskiej ekipy, ale równie istotnymi filarami byli również Jakuba Patoka oraz Jakub Koelner. 32-letni rzucający w wielu meczach pokazał, że jeszcze ma dobrze ułożoną rękę do rzutu i potrafi w wielu ważnych momentach ciągnąć zespół ku górze.
Początek drugiej części rozgrywek rozpoczął się całkiem obiecująco, bo udany rewanż na Kotwicy oraz powtórne zwycięstwa nad Politechniką, Żubrami oraz Eneą Basket pozwoliły podopiecznym Łukasza Dziergowskiego na początku lutego wskoczył do czołowej ósemki. Mimo tego od końca lutego nie było lepiej, bo bolesna okazała się znów porażka z Miners Katowice po game-winnerze Thomasa Davisa. Od tamtego momentu ekipa z Dolnego Śląska wygrała zaledwie 3 spotkania na 10 rozegranych, co uniemożliwiło im zakwalifikowanie się do play-off. Jednakże będziemy miło wspominać zakończenie kariery zawodowej w domowym spotkaniu przeciwko KSK Qemetica Noteci Inowrocław, Tomasza Ochońko. 39-latek ostatnie pięć lat spędził we wrocławskim zespole, przyczyniając się dwukrotnie do awansu w najważniejszej części sezonu (2021/2022 oraz 2024/2025). Co więcej, warto wspomnieć o debiucie jego syna, Arona Ochońko, który jako 13-latek zadebiutował jako najmłodszy zawodnik Banku Pekao S.A. 1.Ligi. W drugiej połowie rundy zasadniczej obok Michała Kroczaka i Bradleya Waldowa swoje okazje wykorzystywał Jakub Galewski, który już na tę chwilę jest w mojej opinii dojrzałym rozgrywającym. Sądzę, że za parę lat 19-latek wyrośnie na drugiego Jakuba Kobla czy też może Andrzeja Plutę Jr.
Podsumowując, niedawno zakończony sezon przez WKK Active Hotel Wrocław należy uznać za przyzwoity. Fanów na pewno cieszy przedłużona umowa na kolejny sezon z Bradleyem Waldowem, a do tej kolekcji dołożyłbym przedłużenia: Jakuba Galewskiego, Karola Prochorowicza, Michała Kroczaka, Jakuba Koelnera, Bruna Chalickiego oraz Jakuba Patokę. Wrocławski klub od paru lat stawia na młodzieżowych zawodników i mam nadzieję, że na tym nie poprzestaną. A jak wszystko pójdzie po myśli, to być może w sezonie 2026/2027 zobaczymy ich w czołowej ósemce.
fot. Karolina Bąkowicz
KW
