MKS Dąbrowa Górnicza od pierwszych minut narzucił swoje warunki gry i pewnie pokonał Górnik Wałbrzych na jego parkiecie. Goście imponowali skutecznością i kontrolą tempa, nie pozostawiając gospodarzom większych szans na odwrócenie losów spotkania.
Górnik Zamek Książ Wałbrzych 73:103 MKS Dąbrowa Górnicza
Już od samego początku meczu było widać różnicę między tymi zespołami i przewagę przyjezdnych. Worek z punktami otworzył Montgomery, a chwilę później powiększył ją Peterka, który dołożył kolejne trafienie, wyprowadzając swoją drużynę na prowadzenie 7:0. Pierwsze punkty dla Górnika zdobył Ryan Taylor. Niewielka liczba trafień, a przede wszystkim liczne straty i niecelne rzuty gospodarzy, przy dobrej skuteczności podopiecznych Artura Gronka, sprawiły, że po 10 minutach MKS prowadził aż 32:17.
Drugą kwartę od punktów rozpoczął Maciej Bojanowski, jednak w grze Wałbrzyszan było widać brak płynności – rzuty oddawali zawodnicy, którzy na co dzień nie są pierwszymi opcjami w ataku. Niezbyt dobre decyzje po obu stronach parkietu sprawiły, że po pięciu minutach gry goście powiększyli przewagę do 21 punktów. Po kolejnym trafieniu Piechowicza inicjatywę niespodziewanie przejęli gospodarze, zdobywając 8 punktów z rzędu, co zmusiło Artura Gronka do wzięcia czasu.
Po przerwie szybko odpowiedział Adrian Bogucki, jednak dobry fragment gry Biało-Niebieskich pozwolił im zmniejszyć straty nawet do 10 oczek. Końcówka kwarty ponownie należała jednak do Dąbrowian, którzy wrócili do swojej skutecznej gry i po 20 minutach prowadzili 58:40.
Po przerwie na pierwsze punkty czekaliśmy niemal dwie minuty – wtedy niemoc przełamał Andersson. Szybko odpowiedział Dale Bonner trafieniem zza łuku, a po chwili tym samym popisał się Ryan Taylor. Następnie Tauras Jogela dobił niecelny rzut Cabbila, lecz z drugiej strony parkietu emocje ostudził akcją 2+1 Bonner.
Z biegiem czasu goście wciąż kontrolowali przebieg spotkania, mimo pojedynczych zrywów Górnika, głównie w wykonaniu Taylora i Anderssona. Kluczowy moment nastąpił na około 90 sekund przed końcem kwarty – po serii nieudanych akcji gospodarzy i ryzykownych decyzjach, MKS wyprowadził kontrę, którą trójką wykończył świetnie dysponowany Curry. Po czasie dla trenera Adamka kolejne punkty zza łuku dorzucił Marcin Piechowicz, ustalając wynik po 30 minutach na 80:57 dla gości.
Ostatnią kwartę od punktów rozpoczął Aleksander Załucki, jednak szybko odpowiedział Avery Andersson. W dalszej części meczu obraz gry nie uległ zmianie – Dąbrowianie kontrolowali tempo i wynik, a gospodarze nie byli w stanie skutecznie odrobić strat.
MKS Dąbrowa Górnicza wygrał to spotkanie 103:73.

