James Washington ponownie wyciąga Eneę Basket Poznań z tarapatów. W sobotnim meczu 22.kolejki zaplecza ekstraklasy zespół Edmundsa Valeiko pokonał KSK Qemetica Noteć Inowrocław 81:75, przybliżając się znacznie do gry o ósemkę.
Enea Basket Poznań — KSK Qemetica Noteć Inowrocław 81:75
Ciut lepiej sobotnie zawody rozpoczęli Inowrocławianie, zaczynając od punktów spod obręczy Mikołaja Stycznia oraz Sebastiana Rompy. Mimo udanych odpowiedzi Michała Samsonowicza i Jamesa Washingtona, celna trójki Luki Mitrovicia pomogła Noteci uzyskać czteropunktowe prowadzenie (5:9). Sytuację gospodarzy poprawiali później Washington, Rosiński oraz Kluj, lecz z drugiej strony ripostowali im Mitrović, Sobiech oraz Czujkowski. Inowrocławianie w tej części gry postawili „twardszą” obronę, z którą poznańscy gracze mieli kłopoty. Z tego faktu skrzętnie korzystali Szymon Sobiech oraz Travis Leslie, dzięki czemu Noteć po 10 minutach wygrywała 27:19.
W kolejnej części przewagę przyjezdnych podwyższały podkoszowe zagrania Leslie’go, lecz skutecznie reagowali na nie Stopierzyński oraz Mąkowski. Mimo tego celna trójka Amerykanina przy wsparciu Sebastiana Rompy spod tablicy sprawiły, że biało-niebiescy odjechali na jedenaście punktów (25:36). Pokrótce James Washington oraz Konrad Rosiński starali się celnymi trafieniami nawiązać kontakt z rywalami, ale dobrze radzili sobie m.in. Luka Mitrović, Sebastian Rompa czy też Alan Czujkowski. Pierwszą połowę zamknęła udana próba z dystansu Patryka Stankowskiego, aczkolwiek w lepszych nastrojach na przerwę zeszli koszykarze Noteci, prowadząc 47:38.
Obraz meczu zaczął się zmieniać od drugiej minuty trzeciej kwarty, gdy po zagraniach Rompy i Mitrovicia, Noteć ponownie miała zapas dziesięciu punktów. Od celnych rzutów wolnych Jamesa Washingtona, a także zagrań Andrzeja Krajewskiego i Patryka Stankowskiego, Enea Basket udała się w pościg za swoimi oponentami. Parę chwil później spod obręczy nie mylili się Rompa oraz Leslie. Jednakże po celnych trójkach Stankowskiego i Washingtona mecz przed końcem trzeciej kwarty otworzył się na nowo (55:55). Finalnie Poznaniakom udało się przechylić szalę prowadzenia w czym pomagały celne próby Jana Nowickiego i Kacpra Mąkowskiego. W ten sposób po 30 minutach rywalizacji Enea Basket wygrywała 62:61.
W ostatniej kwarcie dzięki udanym wjazdom Mikołaja Stopierzyńskiego i trójce Kacpra Mąkowskiego, zespół Edmundsa Valeiko oddalił się na osiem punktów. Inowrocławianie w tym fragmencie gry stanęli w miejscu, grając mocno indywidualnie, a broń jaką dysponowali w pierwszej połowie obróciła się przeciwko nim. Mimo wszystko Filip Stryjewski razem z Radosławem Trubaczem starali się odwrócić losy meczu, ale w kulminacyjnym momencie spotkania Poznaniacy mogli liczyć na Jamesa Washingtona. Amerykanin w crunch-time odnotował osiem punktów pod rząd, dzięki którym Enea Basket dowiozła korzystny wynik, wygrywając ostatecznie 81:75.
Do zwycięstwa Poznaniaków poprowadzili James Washington (27 punktów i 3 zbiórki) oraz Patryk Stankowski (15 punktów, 3 zbiórki i 3 asysty). Amerykanin w tych decydujących momentach wziął ciężar w ataku, zdobywając ostatnie osiem punktów. Dla Noteci 18 punktów i 4 asysty odnotował Luka Mitrović, a po 13 punktów dorzucili Sebastian Rompa oraz Travis Leslie. Po tej wygranej Enea Basket wskoczyła na siódme miejsce z bilansem 11 zwycięstw i 10 porażek. Noteć natomiast odnotowała swoją piętnastą ligową porażkę (6-15), która mocno spycha do gry o utrzymanie. Dwa sprawdziany na początku lutego mogą być arcyważne w walce o pozostanie w Pekao S.A. 1.Lidze.
fot. Beata Brociek
Kamil Wróbel
