26 września 2022

Projekt Kosz

TWOJE ŹRÓDŁO KOSZYKÓWKI

Koszaliński Żak ma utrzymanie, Trójkolorowi lepsi od WKK

Dwie niedzielne konfrontacje były dokończeniem 31. kolejki meczów w Suzuki 1 Lidze. Gracze MKKS-u Żak Koszalin po wielu emocjach w Hali Widowiskowo-Sportowej wygrali po dogrywce z Księżakiem Łowicz, co miało podwójne znaczenie w kontekście utrzymania się na zapleczu. Festiwal w ofensywie dostaliśmy w Tychach. Zawodnicy GKS-u Tychy okazali się lepsi od WKK Wrocław, gwarantując sobie udział w play-off.

MKKS Żak Koszalin – Księżak Łowicz 75:70 (po dogrywce) STATYSTYKI

Zespoły toczyły ze sobą bój o to, aby pozostać w Suzuki 1 Lidze. W lepszej sytuacji byli zawodnicy Piotra Ignatowicza, ponieważ ich triumf automatycznie zapewniłby miejsce na przyszły sezon. Łowiczanie z kolei musiał zwyciężyć, aby jeszcze mieć cień szansy na walkę o komfortową pozycję na przyszły sezon.

Łowiczanie kapitalnie rozpoczęli zawody od dwóch trójek Jakuba Staniosa. Nieco później do akcji włączył się Mateusz Fatz. Po jego celnych koszach prowadzenie Księżaka sięgało już 10 punktów (6:16). W następnym fragmencie w zespole gospodarzy uruchomił się Wiktor Sewioł, punktując z pomalowanego pola (plus paczka z góry). Jednak w krótkim czasie odpowiedział tym samym Michał Jankowski. Koszalinianie mieli lepszą końcówkę, a dzięki punktom spod obręczy Harrisa i Prycia Żak miał po tej części trzypunktową stratę do przyjezdnych (16:19).

Podobny scenariusz był na początku następnej kwarty, gdy po punktach Fatza i 2+1 Staniosa Księżak miał ośmiopunktową zaliczkę (18:26). Darrell Harris wraz z Jakubem Dłoniakiem i Wiktorem Sewiołem starali się zdobywać punkty spod kosza, lecz to nie przeszkadzało to w poczynaniach gości. Do dobrze dysponowanego Stanios podpiął się Robak, dając następne punkty dla Księżaka. Ponadto z wolnych trafił Kobus, a zza łuku Motel. Po pierwszej połowie gracze w czarnych strojach wygrywali w Koszalinie 41:32.

Po przerwie gospodarze wrócili bardziej skoncentrowani. To przeniosło się od razu w ataku, gdzie spod kosza punktowali Harris, Pryć oraz Sewioł. Po trójce Zarzecznego i punktach Dłoniaka to Żak objął na moment prowadzenie (50:48). Zawodnicy Księżak przebudzili się w końcówce trzeciej ćwiartki, a sygnał dali Jankowski z Kobusem (obaj po celnej trójce). Po punktach spod kosza Krzywdzińskiego i trójce Motela podopieczni trenera Knapa schodzili na decydującą kwartę, prowadząc różnicą ośmiu punktów (52:60).

W ostatniej kwarcie łowiczanie walczyli sami ze sobą, zwłaszcza z nieskuteczną grą oraz błędami. Koszalinianie skorzystali z tego faktu. Po trzypunktowym rzucie Zarzecznego i punktach z pomalowanego pola Sewioła zespoły dzielił jedynie punkt (61:62). Złą passę przyjezdnych przerwał Jankowski, trafiając spod kosza. Jednak za moment Harris i Zarzeczny odpowiedzieli tą samą bronią, co dało ponownie prowadzenie (65:64). Skuteczne rzuty Robaka i Jankowskiego z powrotem przywrócił drużynę z Łowicza na przód (65:68). Koszalinianie szukali punktu zaczepienia, aby wyrównać rezultat, co uczynił Dłoniak akcją za trzy. Piłkę na mecz mieli łowiczanie, lecz z trumny pomylił się Motel. Zatem czekały nas dodatkowe emocje.

W dodatkowym czasie lepsi byli gracze Żaka. W odpowiednim momencie zza łuku trafił Zarzeczny, dając prowadzenie miejscowym. Łowiczanie musieli poszukać trafienia zza linii 6,75m, lecz każda próba kończyła się niepowodzeniem. Punkty z rzutów wolnych Marcina Tomaszewskiego okazały się zwycięskim kluczem dla koszalinian, którzy wygrali 75:70. W taki sposób zapewnili sobie utrzymanie na pierwszoligowych parkietach.

Dla zwycięzców 21 punktów i 16 zbiórek uzyskał Wiktor Sewioł. W zespole Księżaka 15 punktów i 6 zbiórek miał Mateusz Fatz. Jeśli do reformy pierwszoligowych boisk nie dojdzie, to po sukcesie koszalinian z pierwszoligowymi boiskami żegnają się Turów Zgorzelec i Znicz Basket Pruszków. Łowiczanie mają tylko matematyczne szanse na uzyskanie bezpiecznego miejsca na przyszły sezon (o tym przybliżymy niebawem).

GKS Tychy – WKK Wrocław 102:96 STATYSTYKI

Dla obu zespołów było to ważne spotkanie, gdyż tyszanie walczą o piątą pozycję korespondencyjnie z AGH-em Kraków. Wrocławianie natomiast jeszcze są niepewni udziału w play-off, a triumf dałby im zdecydowany krok w tę stronę.

Pojedynek układał się po myśli Trójkolorowych, którzy po 2+1 Radosława Trubacza, Andrzeja Krajewskiego i trójce Piotra Wielocha prowadzili 12:4. Trio Ochońko-Jędrzejewski-Chrabota próbowało swoimi punktami poderwać graczy z Dolnego Śląska do gry. Jednak w odpowiednim miejscu byli Koperski oraz Stankowski, powiększając przewagę do 13 punktów (24:11). Wrocławianie powoli zaczęli zwierać szyki, odpowiadając tym samym co gospodarze. Po akcjach 2+ Madraya i Jędrzejewskiego zawodnicy WKK tracili po premierowej kwarcie osiem punktów (33:25).

W drugiej kwarcie gra bardziej się wyrównała i była zarazem ofensywna. Po trzypunktowym trafieniu Trubacza i punktach spod kosza Krajewskiego mieliśmy 15-punktową zaliczkę dla podopiecznych trenera Jagiełki (45:30). Odpowiedzialność za punktowanie wziął we wrocławskim zespole Jakub Koelner. Wraz z Tomaszem Ochońko mocno zmniejszyli dystans do GKS-u na cztery „oczka” (48:44). W tych granicach punktowym trzymali się tyszanie, którzy prowadzili po pierwszej połowie 59:54.

Po 15-minutowej pauzie gospodarze odzyskali wyższe prowadzenie jak z pierwszych dziesięciu minut, gdy 2+1 zaliczył Łukasz Diduszko. Zawodnicy z Wrocławia jeszcze w krótszym czasie zdołali odrobić dwoma trójkami (Patoka i Koelner). Co chwilę, gdy gospodarze chcieli mieć większy dystans to za każdym razem gracze WKK nadrabiali zaległości. Po dobrych akcjach Chraboty to podopieczni trenera Dziergowskiego po raz pierwszy byli na przodzie (70:72). To jednak nie złamało tyszan, którzy odpowiedzieli runem 12:1. Za sprawą celnych koszy Trubacza, GKS Tychy prowadził po półgodzinnej grze 83:73.

Wrocławianie nie zamierzali odpuścić tego spotkania, gdyż ostatnią część rozpoczęli od zdobycia dziewięciu punktów z rzędu. Po trzypunktowym rzucie Koelnera znowu zawodnicy WKK mieli prowadzenie (85:86). Przez większość tej kwarty rezultat był na styku, a drużyny wychodziły na zmianę na przód. Wszystko musiało się rozstrzygnąć w crunch-time, gdyż na 37,6 sekund do końcowej syreny mieliśmy remis (96:96). W następnej akcji ważnym trafieniem zza linii 6,75 popisał się Wieloch. Tą samą bronią próbował odpowiedzieć Prostak, lecz skończyła się ona nieskutecznie. Połowicznie wykorzystane wolne przez Koperskiego i celna dobitka Diduszki przesądziły o zwycięstwie gospodarzy.

Bardzo dobry występ zaliczył Radosław Trubacz, aplikując 22 punkty i 5 asyst. Po 17 „oczek” dodali Piotr Wieloch i Andrzej Krajewski. We wrocławskiej drużynie brylowali zaś Jakub Koelner i Michał Chrabota, zdobywcy 20 punktów. Tym samym tyszanie mają pewne miejsce w decydującej rozgrywce. Wrocławianie muszą w dwóch ostatnich meczach postawić wszystko na jedną kartę.

KW