Górnik Zamek Książ Wałbrzych jako ubiegłoroczny beniaminek Orlen Basket Ligi był jedną z rewelacji rozgrywek. Zespół Andrzeja Adamka nie tylko zdobył Puchar Polski, ale także zameldował się w fazie play-off z piątego miejsca. Na powtórzenie tak dobrego wyczynu było nadzwyczajnie ciężko w sezonie 2025/2026, gdzie wałbrzyszanie do ostatniej chwili walczyli o turniej play-in bezpośrednio ze Stalą Ostrów Wielkopolski. Ostatecznie z dorobkiem 15 zwycięstw i 15 porażek biało-niebiescy zakończyli sezon tylko na rundzie zasadniczej.
Trzeba przyznać, że w sezonie 2024/2025 trenerowi Andrzejowi Adamkowi udało się wycisnąć to, co było najlepsze w zawodnikach Górnika — waleczności do ostatniej sekundy, determinacji, oraz bycia kolektywem w tych ważnych momentach. Wałbrzyska ekipa była nieprzewidywalną ekipą, która dość często przyjmowała rolę „underdoga” — ta rola przyniosła im bardzo wiele zwycięstw. A ich największym sukcesem było zdobycie Pucharu Polski z pozycji beniaminka, pokonując w dramatycznym finale Kinga Szczecin. Niezwykle zbilansowana ekipa oraz ogromna waleczność w obronie dała im po sezonie regularnym 5. miejsce (18 zwycięstw i 12 porażek). Niestety w najważniejszej części sezonu musieli uznać wyższość w czterech spotkaniach Legii Warszawa — późniejszemu Mistrzowi Polski. Oprócz amerykańskiego trzonu w postaci: Alterique’a Gilberta — Toddricka Gotchera — Ikeon Smitha swoje „trzy grosze” dokładali również Dariusz Wyka, który z początku sezonu miał wybitną formę, Grzegorza Kulkę czy też Macieja Bojanowskiego. W ten sposób Górnicy w wielkim stylu powrócili do koszykarskiej elity, a zdobycie Pucharu Polski oraz 5. miejsca było fundamentem na budowanie nowej historii w następnych latach.
Przed rozpoczęciem sezonu doszło do wielu zmian. Z tria Gilbert — Gotcher — Smith został jedynie ten ostatni. Do wałbrzyskiej ekipy dołączyli m.in. Barrett Benson, Lovell Cabill Jr., Tauras Jogela, Avery Andersson czy też Elijah Pemberton. Natomiast do polskiej rotacji (Dariusza Wyki, Grzegorza Kulki, Macieja Bojanowskiego oraz Kacpra Marchewki) dołączył Maciej Puchalski, a w trakcie sezonu też Adam Łapeta. Pierwszą okazję, aby potwierdzić swoją dyspozycję z ubiegłego roku był odbywający się w Warszawie SuperPuchar Polski. Biało-niebiescy bardzo szybko tam odpadli, ulegając dość wyraźnie PGE Startowi Lublin 66:80. W okresie przygotowawczym nie pomagały również liczne kontuzje, przez co biało-niebiescy mieli o wiele trudniej.
Mimo tego początek sezonu mieli dość obiecujący, rozpoczynając go od trzech zwycięstw wyciągniętych w samych końcówkach z m.in. WKS Śląskiem Wrocław oraz Dzikami Warszawa. Trochę później przydarzyły się wyraźne porażki wyjazdowe z Miastem Szkła Krosno (86:70) oraz Arką Gdynia (85:69). Niemniej jednak szybko odbili to na trzech kolejnych wygranych w tym m.in. wyrwaną końcówką z aktualnym Mistrzem Polski — Legią Warszawa (81:79). Było to jedno z większych wydarzeń jakie mieliśmy w Orlen Basket Lidze. Z dorobkiem 9 zwycięstw i 6 porażek ekipa z Wałbrzycha ulokowała się na 5. miejscu, gwarantując sobie ponowny udział w Pucharze Polski. W międzyczasie wałbrzyski klub podziękował za grę Elijah Pembertonowi, którego zastąpił na początku grudnia ubiegłego roku Marc Garcia.
Przed grą w Pucharze Polski, Górnikowi udało się powtórnie ograć Dziki oraz powalczyć na równi z Zastalem oraz Treflem (mimo porażek). Mocno osłabieni obrońcy tytułu w ćwierćfinale Pucharu Polski potrafili powstrzymać Arkę Gdynia, wygrywając drugą oraz trzecią część kolejno: 31:18 oraz 25:17, które dały im upragnione zwycięstwo 91:81. Odpowiedzialność za wynik spoczęła na barkach Avery’ego Anderssona (31 pkt, 9 as, 8 zb) Kacpra Marchewki (16 pkt, 6 as, 5 zb) oraz Grzegorza Kulki (15 pkt, 4 zb). Jednakże ich przygoda skończyła się na półfinale, w którym musieli uznać wyższość znów Energa Treflowi Sopot. Mimo znów dobrego występu Anderssona (33 pkt, 6 as, 4 zb), biało-niebieskim brakowało kolektywnej gry oraz lepszej walce na zbieranej tablicy. Po wznowieniu ligowych rozgrywek, wałbrzyszanom udało się zrehabilitować Miastu Szkła Krosno, Arce Gdynia oraz ponownie pokonać Kinga Szczecin. Jednakże w najważniejszych momentach sezonu przydarzyła im się dużo słabsza dyspozycja z: grającym lepiej z meczu na mecz MKS-em Dąbrową Górniczą czy walczącymi o pewne utrzymanie Czarnymi Słupsk.
W ten sposób o „być lub nie być” w turnieju play-in, Górnik Zamek Książ Wałbrzych musiał stoczyć bezpośredni pojedynek ze Tasomix Rosiek Stalą Ostrów Wielkopolski. Do trzeciej kwarty, a nawet początku czwartej odsłony wałbrzyska ekipa w Ostrowie Wielkopolskim walczyła jak równy z równym. Do momentu, gdy w ostrowskim zespole zaczęli punktować Trenton Gibson, Daniel Ray Laster Jr. czy też Quanterrius Jackson. Dzięki 12-punktowego serialowi marzenie Górnika o udziale w turnieju play-in kompletnie prysło. Przegrana w Ostrowie Wielkopolskim 74:86 zakończyła ich tegoroczne zmagania w Orlen Basket Lidze na 11. pozycji.
Wiemy już, że w nadchodzącym sezonie 2026/2027 wałbrzyskie barwy nadal będą reprezentowali Dariusz Wyka oraz Maciej Bojanowski, a nowym nabytkiem został Leemet Böckler — jeden z liderów Miasta Szkła Krosno. Co więcej ważne umowy mają także: pierwszy szkoleniowiec, Andrzej Adamek oraz Ikeon Smith. Czy w Wałbrzychu ponownie będziemy mieli mocno przebudowany skład personalny, a może dojdzie do następnych kontynuacji? Niewątpliwie Górnik Zamek Książ Wałbrzych będzie starał się „wymazać plamę” z niedawno zakończonego sezonu i powrócić znów na odpowiednie tory.
fot. Dawid Wójcikowski
KW
