Power Ranking Pekao S.A. 1.Ligi: kto powalczy o pole position?

Pierwszoligowe zespoły rozpoczęły okres przygotowawczy do ligowych zmagań, a już wkrótce będą grały w meczach towarzyskich oraz turniejach. Wcześniej przedstawiliśmy zespoły, które powalczą najprawdopodobniej o byt oraz te, które powalczą o najlepszą ósemkę. Tym razem pokażemy Wam ekipy, które mogą powalczyć o fotel lidera. Jednakże, czy wywalczą awans na przyszły sezon do Orlen Basket Ligi pozostawiamy otwartym pytaniem.

Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz
To będzie trzecie podejście bydgoszczan do tego, aby w przyszłym sezonie wrócić do ekstraklasy. Ubiegłoroczny finał pokazał jak niewiele brakło do wygrania finałowej serii z Miastem Szkła Krosno. Najważniejsze było zatrzymanie Martyce’a Kimbrough, a także dołożenie do zestawu Adama Kempa. Amerykański duet będzie jednym z mocnych filarów bydgoskiej ekipy. Jednakże pod wątpliwość pozostaje forma podkoszowego, który nie grał w ostatnim sezonie, a ponadto na początku roku doznał poważnego wypadku. Chłodniejszą głowę oraz doświadczenie wniosą Marcin Nowakowski oraz Michał Chyliński (przy odpowiednim zdrowiu). Powrót do bydgoskiej watahy Patryka Kędla po przyzwoitym sezonie w Łańcucie powinien zapewnić parę zbiórek więcej nad obręczą. Co więcej stabilność obwodu zapewnią Wojciech Dzierżak, Karol Kamiński oraz Jakub Andrzejewski. Ostatni z nich bardzo fajnie spisywał się podczas letniej Uniwersjady i być może włączy swój „trzeci bieg”.

Czerwono-czarni przy własnej publiczności mogą ugrać bardzo dużo, jak też i wiele stracić. Ekipa Grzegorza Skiby z całą pewnością będzie w ligowych rozgrywkach walczyła do ostatniej sekundy o każde zwycięstwo. Dlatego w naszej opinii będzie to jedna z ekip walczących o wygranie sezonu regularnego.

Kotwica Port Morski Kołobrzeg
W ubiegłym sezonie „Czarodzieje z Wydm” byli o krok od wyrzucenia z gry o półfinał 1.Ligi Sokoła Łańcut, ale ta sztuka się nie powiodła. Kołobrzeżanom jako pierwszym udało się najszybciej skompletować skład na nadchodzące rozgrywki Pekao S.A. 1.Ligi Mężczyzn. Szósty rok z rzędu pierwszym szkoleniowcem pozostał Rafał Frank, a wraz z nim Mikołaj Kurpisz, Damian Pieloch, Wojciech Tomala, Paweł Dzierżak, Jordan Lewis, Szymon Długosz oraz Remon Nelson. A tę układankę wzmocnili dwaj obwodowi — Filip Małgorzaciak i Marcin Dymała oraz środkowi — Wojciech Fraś oraz Szymon Janczak. Przyjście Filipa Małgorzaciaka w miejsce Filipa Zegzuły pozwala nam myśleć, że będzie jednym z liderów kołobrzeskiej ekipy. A ponadto będzie miał silne wsparcie z obwodu od: Damiana Pielocha, Marcina Dymały, Pawła Dzierżaka oraz Remona Nelsona. Wspomniani Wojciech Fraś oraz Szymon Janczak wraz z Szymonem Długoszem będą dostarczycielami punktów z pola trzech sekund oraz zabezpieczą pomalowane pole.

Zobaczymy, jak będzie wyglądał rozkład ataku w kołobrzeskim zespole. W ubiegłym sezonie częsta odpowiedzialność za wyniki w najważniejszych momentach spadała na Nelsona. Amerykanin potrafił celnymi trójkami przechylać szalę zwycięstwa dla swojej ekipy lub też nie zmieniać końcowego obrazu gry. Tym razem w kołobrzeskiej drużynie będzie paru zawodników, którzy umieją odmieniać losy spotkania bądź zachować zimną krew w kluczowych chwilach. Przy bardzo dobrych dyspozycjach poszczególnych liderów, Kotwica będzie znów silnym konkurentem w grze o jak najlepsze rozstawienie.

GKS Tychy
Tyszanie od 2016 roku są stałym bywalcem w najważniejszej części sezonu. Ostatnio po pięciomeczowej, ćwierćfinałowej batalii musieli uznać wyższość wrocławskiego WKK. Tego lata doszło do kilku dobrych ruchów. Solidnym fundamentem pod koszem powinien być Szymon Kiwilsza po dobrych latach grania w Astorii. Do spółki z Szymonem Walskim powinni być bardzo zgranym duetem w trumnie. Lukę po Szymonie Szmicie zapełnił Mateusz Szczypiński po dobrym pobycie w Pelplinie, zaś niskie skrzydło wypełnił Mateusz Dziemba. Sądzimy, że wraz z Szymonem Kiwilszą i Tomaszem Śniegiem będą jednym z najmocniejszych trio jakie będziemy mieli okazje obejrzeć na pierwszoligowych salonach, o ile 33-latek złapie odpowiednią formę. Wiele także będzie zależało od Sebastiana Bożenko, który wielokrotnie wiódł prym w ataku, a także potrafi znaleźć w ataku kolegów.

W każdym spotkaniu w tyskim zespole może wyłonić się inny lider, a co najważniejsze będą mieli więcej fizyczności. Jeśli do tego dołożą lepszą grę zespołową, to z pewnością będą nadzwyczajnie trudnym oponentem. Ostatnie lata udowodniły, że Trójkolorowi chcą zająć miejsce z przewagą własnego parkietu. Sądzimy, że w nadchodzących zmaganiach Pekao S.A. 1.Lidze, GKS może myśleć o czołowym miejscu po sezonie regularnym.

Sokół Łańcut
Łańcucianie powrócili na pierwszoligowe parkiety w ubiegłym sezonie (po spadku z OBL), zdobywając brązowe medale. Po ich zdobyciu stracili czterech kluczowych graczy, którzy byli ważni w układance trenera Dariusza Kaszowskiego (Filip Małgorzaciak, Biram Faye, Jakub Stupnicki oraz Patryk Kędel). Filip Zegzuła będzie starał się uzupełnić lukę na obwodzie, będąc podstawowym shooterem. Milan Milovanović postara się wypełnić pustkę po Biramie Faye — jednak czy w obu przypadkach obaj zawodnicy są w stanie utrzymać podobny poziom jak ich poprzednicy? Piotr Wieloch oraz Mateusz Kaszowski to dwaj generałowie na rozegraniu, którzy wiedzą jak prowadzić ekipę. Jeśli do tego wszystkiego Filip Struski dojdzie do swojej top-dyspozycji, to Sokoła ponownie zobaczymy w czołowej czwórce.

Jednakże w składzie brakuje jeszcze paru nazwisk, które wzmocniłyby zarówno obwód jak i strefę podkoszową. W rozmowie na łamach portalu Supernowości24.pl słyszymy, że:  „Z tą siódemką mamy podpisane umowy, ale cały czas pracujemy, żeby ten skład poszerzyć. Prowadzimy rozmowy, testujemy i myślę, że do końca tygodnia będziemy mieli 95 procent składu zamkniętego” – mówił trener Dariusz Kaszowski. Zobaczymy, czy przed rozpoczęciem sezonu łańcucki klub znajdzie jeszcze wartościowych graczy na rynku.

PGE Spójnia Stargard
Niektórzy twierdzą, że Spójnia jest gotowa w przyszłym sezonie zagrać w Orlen Basket Lidze. Ale jak wiemy na przestrzeni ostatnich kilku lat spadkowiczom nie jest łatwo wrócić na ekstraklasowe salony — przekonały się o tym m.in. Astoria, Sokół czy Miasto Szkła, które dopiero po sześciu latach wraca w te rejony. Pierwszym szkoleniowcem został Marek Popiołek, który w ubiegłorocznych rozgrywkach prowadził rezerwy Śląska Wrocław, przejmując stery po Macieju Maciejewskim (bilans 11 zwycięstw i 13 porażek od końca listopada ubiegłego roku). Co więcej, obok przedłużonego kontraktu z Pawłem Kikowskim na Pomorze przyszli: Igor Wadowski, Wojciech Czerlonko, Jarosław Mokros, Szymon Szmit i Jaley Ray. W ten sposób mamy sześciu pierwszoplanowych graczy, którzy powinni wnieść dużo jakości dla biało-bordowych.

Według nieoficjalnych doniesień red. Karola Waśka w stargardzkim zespole mają być/są Wiktor Rajewicz, Aleksander Jęch oraz Paweł Kopycki — w rotacji trenera powinni być wartościowymi zmiennikami. Trwają poszukiwania drugiego obcokrajowca, który mógłby wzmocnić strefę podkoszową. Pozostaje nam liczyć na to, że włodarze klubu wyciągną jeszcze paru solidnych grajków. Aktualnie jest to ostatni kandydat, który będzie walczył o najlepsze rozstawienie. Oczywiście czas pokaże, czy zespół z Pomorza zasługuje na powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej.

fot. Tomasz Burakowski
KW

About Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *