SKS odwraca losy meczu! Fenomenalna końcówka i zwycięstwo gospodarzy

Mimo że Resovia kontrolowała przebieg spotkania w Starogardzie przez 35 minut, to właśnie ostatnia kwarta przesądziła o losach meczu. Gospodarze wygrali ją aż 29:7 i dzięki temu odnieśli pierwsze zwycięstwo w sezonie, pokonując rywali 79:68!


Pierwsza połowa

Na pierwsze punkty czekać musieliśmy minutę, kiedy to za 3 przymierzył Santiago Valuet. Po chwili faulowany przy rzucie był Jakub Stupnicki, który wykorzystał drugi rzut wolny a Resovia dzięku temu prowadziła 4:0. Na te dwie akcje, gospodarze odpowiedzieli świetną akcją drużynową z której punkty spod kosza z faulem zdobył Damian Jeszke, na tablicy wyników widniał wynik 3:4 dla przyjezdnych. Kibice mogli oglądać świetne umiejętności rzutowe obu drużyn zza łuku, jednak to Sovia miała więcej argumentów i po 6 minutach pierwszej kwarty prowadziła 12:11. Przy stanie meczu wynoszącym 20:12 dla gości z Rzeszowa, oraz po ich dwóch celnych trójkach z rzędu o czas poprosił trener Radulovikj. Po timeoucie, gospodarze wyglądali przez moment jak nowo narodzeni, jednak nie trwało to długo i nie udało im się do końca kwarty, a wręcz przeciwnie. Kwarta zakończona punktami Hornbeaka, podwyższył on tym samym prowadzeniem Resovii, która prowadziła już 23:14.

W drugich 10-ciu minutach, worek z punktami otworzył Bartosz Majewski, trafiający zza linii 6,75. Świetnie o piłkę walczył Damian Jeszke, dzięki czemu SKS zdobył kolejne punkty po celnej trójce Majewskiego, a o czas przy stanie meczu 27:20 poprosił wówczas szkoleniowiec Resovii. Przyjezdni pochwalić się mogli świetną walką o zbiórkę, szczególnie w ofensywie, po których zdobywali sporo punktów. Dzięki lepszemu momentowi w grze SKSu, a szczególnie Kordalskiego, który momentami jakby wachał się rzucać, dzięki swojej skutecznej akcji 2+1, zniwelował straty do 4 oczek, a goście prowadzili wtedy 28:32. Kwarta jak i połowa zakończyła się bez zaskoczeń, goście doprowadzili swego i ostatecznie do szatni prowadziła Resovia 37:32.

Foto: Resovia

Druga połowa

Drugą połowę rozpoczęły przewinienia po obu stronach parkietu. Najpierw Młynarski trafił jeden rzut wolny, a chwilę później faulowany Jeszke wykorzystał oba, co dało wynik 34:38 dla Resovii. Goście nie zamierzali jednak zwalniać tempa i raz po raz trafiali zza łuku, konsekwentnie powiększając prowadzenie. Mimo prób gonienia wyniku przez SKS, świetnie dysponowany Santiago Valuet regularnie studził zapędy gospodarzy. Przy stanie 48:42 dla rzeszowian o czas poprosił trener SKSu. Po przerwie gospodarze wciąż utrzymywali kontakt, lecz przewaga Resovii oscylowała wokół pięciu punktów. Ostatecznie lepsza gra gości w końcówce sprawiła, że po trzech kwartach prowadzili 61:50.

Decydującą część meczu lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy za wszelką cenę chcieli odmienić losy spotkania. Na siedem minut przed końcem udało im się zmniejszyć straty do pięciu oczek, co zmusiło trenera Zapałowskiego do wzięcia czasu. Po wznowieniu gry to jednak SKS przyspieszył tempo i odrobił dziesięć punktów, doprowadzając do stanu, w którym brakowało im już tylko jednego trafienia do remisu.

Przełamanie nastąpiło po znakomitej akcji Mateusza Bartosza, który zdobył punkty z faulem i wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Faulujący Bartosz Ciechociński opuścił parkiet z powodu przekroczenia limitu przewinień. Chwilę później Hornbeak trafił dla Resovii i na tablicy widniał remis 66:66 na trzy minuty przed końcem meczu.

Końcówka należała jednak do SKSu. Najpierw Damian Jeszke trafił zza łuku, następnie Adrian Kordalski dołożył łatwe punkty z kontry, a po chwili De’Monte Buckingham dorzucił kolejną trójkę. Na 52 sekundy przed końcem gospodarze prowadzili już 76:68! Ostatnie akcje rozgrywali bardzo mądrze, a kropkę nad „i” postawił Bartosz Majewski celnym rzutem z dystansu.

Starogardzianie wygrali w fenomenalnym stylu, notując pierwsze zwycięstwo w nowym sezonie!

Foto: SKS

About Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *