ŁKS Coolpack Łódź zrehabilitował się za sobotnią porażkę na rozpoczęcie ćwierćfinałowej serii z GKS-em Tychy! Podopieczni Nikoli Avramovicia w drugim spotkaniu ćwierćfinałowym pokonali tyszan 83:79.
ŁKS Coolpack Łódź 83 : 79 GKS Tychy
Niedzielne zawody koszykarze ŁKS-u Coolpack musieli rozegrać spotkanie w łódzkiej hali UMED z powodu zajętej Sport Areny przez siatkarki Budowlanych Łódź, które rozgrywały finały Tauron Ligi z Developresem Rzeszów, a na Zatoce Sportu odbywał event egzotyczny pod nazwą ZooEgzotyka. Z tego względu łódzka ekipa musiała czekać na zakończenie Akademickich Mistrzostw Polski w badmintonie, przez co ćwierćfinałowa potyczka rozpoczęła się godzinę później.
Od pierwszych chwil rywalizacja była nadzwyczaj wyrównana. Początkowo minimalną przewagę dla łodzian dawali Jakub Motylewski oraz Chauncey Collins, ale szybko trójką wyrównał Mateusz Dziemba. Zaś po trzypunktowym zagraniu Tomasza Śniega i punktach spod tablicy Mikołaja Adamczaka, GKS umiał odskoczyć na pięć punktów. Chwilę później dwie celne trójki Collinsa znów wyprowadziły ełkaesiaków na przód, ale potem w tyskim zespole uaktywnili się Szymon Kiwilsza oraz Sebastian Bożenko. Po dwóch udanych próbach zza łuku, Trójkolorowi powtórnie mieli kilkupunktową zaliczkę (18:22). Finalnie po podkoszowych interwencjach Aleksandra Lewandowskiego i Dominika Grudzińskiego, GKS po 10 minutach prowadził 24:23.
Na początku następnej części udane zagrania Michała Lisa i Konrada Dawdo umożliwiły gościom w odbudowie kilkupunktowej przewagi (25:30). Po efektownie zakończonej akcji Wiktora Sewioła, a także dwóm trójkom Aleksandra Lewandowskiego, ŁKS znów był na przodzie. Mimo chwilowego doprowadzenia do wyrównania przez Tomasza Śniega zagraniami pod obręcz, Łodzianie kontrolowali wydarzenia na boisku, a nadzwyczajnie solidny Chauncey Collins. Amerykanin w pierwszej połowie odnotował 16 punktów, dzięki czemu ekipa Nikoli Avramovicia po pierwszej połowie wygrywała z ekipa z Górnego Śląska 45:39.
Po powrocie na boisko łodzianie mieli 4-minutowy impas w ataku, który skrzętnie wykorzystali Śnieg i Bożenko, uzyskując kontakt z gospodarzami. Minimalnego prowadzenia dla łódzkiej drużyny pilnowali Lewandowski oraz Carlos. Jednakże po odpowiedziach spod kosza Kiwilszy, celnych rzutów wolnych Bożenki oraz trójki Walskiego, Trójkolorowym udało się doprowadzić do wyrównania (56:56). A dzięki następnym punktom Śniega i Lisa, goście po 30 minutach prowadzili 59:58.
Dobre wejście w czwartą kwartę Iwo Maćkowiaka i Chaunceya Collinsa dawały ŁKS-owi czteropunktową zaliczkę. Mimo tego celne trafienia Sebastiana Bożenko nadal trzymały ekipę Tomasza Jagiełki blisko miejscowych (66:64). Wtedy u gospodarzy zaczęli trafiać Lewandowski, Motylewski oraz Grudziński. Po punktach spod trumny podkoszowego, ŁKS odjechał na jedenaście punktów. Tyszanie nie rezygnowali z walki o zwycięstwo, co potwierdzały dogodnie wykorzystane szanse przez Bożenko i Śniega. Po trójce Szymona Walskiego, GKS na 9 sekund przed końcem zawodów miał stratę dwóch punktów (80:78)! Ostatecznie końcowy wynik na korzyść ŁKS-u rozstrzygnęli rzutami wolnymi Dominik Grudziński oraz Jakub Motylewski, dzięki czemu łodzianie wygrali w drugim meczu ćwierćfinałowym z GKS-em 83:79.
U gospodarzy najlepiej spisali się Chauncey Collins (28 punktów), a także Aleksander Lewandowski (17 punktów, 7 zbiórek i 4 asysty). Dla GKS-u 22 punkty, 7 asyst i 4 zbiórki zanotował Tomasz Śnieg, a 21 punktów dopisał Sebastian Bożenko. W ćwierćfinałowej rywalizacji tej pary mamy remis 1:1.
fot. Oliwia Oleszko
KW
