Energa Trefl Sopot drugi raz w obecnym sezonie Orlen Basket Ligi ponownie lepsza od Kinga Szczecin! W sobotnim meczu 24. kolejki zespół z Trójmiasta wygrał w Szczecinie 96:85
King Szczecin 85 : 96 Energa Trefl Sopot
Na pierwsze punkty którejkolwiek z ekip kibice zebrani w szczecińskiej hali Enea Arena czekali niecałe dwie minuty, gdy spod kosza trafił Paul Scruggs. Na kolejną odpowiedź ze strony Amerykanina i Mikołaja Witlińskiego sprawnie reagowali Nemanja Popović oraz Anthony Roberts. Późniejsza trójka Tomasza Gielo i udany wjazd Noahy Freidela sprawiły, że King miał 7-punktowy zapas (13:6). Nieco później u żółto-czarnych uaktywnili się Szymon Zapała oraz Mindaugas Kacinas, lecz doskonale wtórował spod tablicy Przemysław Żołnierewicz. Korzystny wynik dla gospodarzy trzymał pokrótce Popović i głównie dzięki niemu, King po 10 minutach prowadził 26:21.
W następnej części gości do szczecińskich Wilków próbował przybliżyć trójką Kacinas. Jednakowoż po celnych trafieniach Jeremy’ego Roach’a oraz Tomasza Gielo, zespół Macieja Majcherka oddalił się na dwanaście punktów (36:24). Przyjezdni od tego momentu wzięli się do pracy, co udowadniały to udane próby spod kosza Witlińskiego, Sherfielda i Scruggsa. Rywalizacja w tym czasie zrobiła się bardziej wyrównana, a połowicznie wykorzystane rzuty wolne przez Sherfielda i Scruggsa dawały sopockiej ekipie 4-punktową stratę (42:38). Finalnie po pierwszej połowie nadal prowadzili szczecinianie, którzy po zagraniach Żołnierewicza i Roach’a wygrywali 47:42.
Mocne wejście sopockiej ekipy nastąpiło po dłuższej przerwie, po której odnotowali 11-punktowy run. Dzięki celnym trafieniom Mindaugasa Kacinasa i Kennetha Goinsa, Trefl miał zapas sześciu „oczek”. W tym czasie gospodarze kompletnie stracili rytm w ataku, notując serię 10 spudłowanych rzutów z gry pod rząd. Skutecznie z tego faktu korzystali Zapała oraz Scruggs. Dopiero udane wejście pod obręcz Żołnierewicza dało po ponad pięciu minutach trzeciej kwarty pierwsze punkty w tej odsłonie dla Kinga. Mimo tego kolejne odpowiedzi Scruggsa i Goinsa dawały gościom 13-punktowe prowadzenie (49:62). Szczecinian starali się jeszcze poderwać do gry Gielo, Roach oraz Dandrige, lecz po odpowiedziach ze strony Scruggsa i Suurorga Trefl po 30 minutach miał 14-punktowe prowadzenie (57:71).
Jovan Novak wraz z Anthonym Robertsem starali się nadrobić dwucyfrowy dystans do swoich oponentów, ale skutecznie w tych zamiarach przeszkadali Mindaugas Kacinas oraz Grant Sherfield. Po celnej trójce 26-letniego rozgrywającego, żółto-czarni mieli zapas piętnastu punktów (66:81). Mimo wszystko ekipa Macieja Majcherka umiała odpowiedzieć efektownymi akcjami Anthony’ego Robertsa, Nemanji Popovicia oraz trójką Tomasza Gielo, które jeszcze przywracały ich do meczu (76:84). Finalnie trójmiejskiemu zespołowi udało się utrzymać nerwy w wodzy, a w kluczowych momentach trafiali Kacinas oraz Sherfield. Energa Trefl Sopot ponownie był lepszy od Kinga Szczecin, wygrywając ostatecznie 96:85.
Najlepszymi strzelcami granatowo-czerwonych byli Przemysław Żołnierewicz (19 punktów i 3 zbiórki) i Tomasz Gielo (18 punktów. W zespole Mikka Larkasy najskuteczniejszymi zawodnikami byli Kasper Suurorg (18 punktów i 4 zbiórki) oraz Mindaugas Kacinas (17 punktów, 9 zbiórek i 4 asyst).
fot. Wojciech Figurski
Kamil Wróbel
