2 października 2022

Projekt Kosz

TWOJE ŹRÓDŁO KOSZYKÓWKI

Trójkolorowi jedną nogą w play-offach, Dziki wciąż w grze

Dwie niedzielne konfrontacje zobaczyliśmy na zakończenie 30. serii spotkań w Suzuki 1 Lidze. Warszawskie Dziki nadal są w walce o najważniejszą część sezonu, pokonując w Koszalinie miejscowego Żaka. Z kolei gracze GKS-u Tychy pokonali przed własną publicznością Rawlplug Sokół Łańcut, robiąc ważny ruch w stronę w play-off.

MKKS Żak Koszalin – Dziki Warszawa 73:88 STATYSTYKI

Warszawianie postanowili jeszcze powalczyć o najważniejszą część rozgrywek, pokonując w wyjazdowym spotkaniu Żaka Koszalin. Podopieczni trenera Ignatowicza pomału zbliżają się do strefy spadkowej i aby jej uniknąć muszą poszukać zwycięstwa w czterech ostatnich rywalizacjach.

Początek spotkania był dość wyrównany, a żadna z ekip w początkowej fazie nie uzyskała znaczącej przewagi. Po późniejszych punktach zdobytych przez Przemysława Kuźkowa i Bartosza Majewskiego to zawodnicy Dzików mieli 11-punktowe prowadzenie (8:19). Jakub Dłoniak z Darrellem Harrisem próbowali swoimi trafieniami zmotywować kolegów do roboty, lecz aktywny był wspomniany wcześniej warszawski duet. Premierową odsłonę zakończył trzypunktowym trafieniem Grzegorz Grochowski (18:29).

W drugiej odsłonie o korzystny wynik dla Żaka walczyli Tomaszewski z Zarzecznym. Jednak po przeciwnej stronie akcję 2+1 zaliczył Komenda, a Pamuła dorzucił kolejne pięć „oczek”. W taki sposób gracze Dzików nadal mieli dwucyfrową przewagę nad miejscowymi (28:41). Taka różnica trzymała się przez większość tej części. Koszalinianie w końcówce pomału nadrabiali straty za sprawą Lungwany oraz Sewioła. Po pierwszej połowie Dziki wciąż mieli dwucyfrową przewagę (42:52).

Po przerwie zespoły postawiły na defensywną grę, przez co mieliśmy mało skutecznych akcji. Jednak koszaliński zespół zdołał mozolnie odrabiać straty, punktując spod kosza. Po trzypunktowym rzucie Zarzecznego i półdystansie Lungwany przewaga Dzików stopniała do siedmiu punktów (53:60). W końcówce trzeciej odsłony obydwa zespoły nie znalazły skuteczności w ataku, lecz stołeczni zapunktowali z rzutów wolnych. Punkty z wolnych Pamuły i Kopyckiego dały po 30 minutach gry taką samą różnicę, jaką mieliśmy po pierwszej połowie (53:63).

W ostatniej dyszce Żak jedynie na początku ponownie zbliżył się do swoich oponentów za sprawą trafień Dłoniaka i Lungwany. Jednak warszawianie w kolejnych minutach rywalizacji robili, co tylko chcieli. Zza łuku trafiał Majewski z Kopyckim, a spod obręczy Grochowski. Koszalinianie próbowali odbić rezultat dzięki dobrym akcjom Zarzecznego i Dłoniaka, lecz warszawianie konsekwentnie odpowiadali punktami Kuźkowa. W końcowym rozrachunku Dziki Warszawa pokonali w Koszalinie miejscowego Żaka 88:73.

Bartosz Majewski i Przemysław Kuźkow byli najlepiej punktującymi graczami wśród gości, inkasując odpowiednio: 23 i 22 punkty. Po drugiej stronie parkietu brylował Jakub Dłoniak, autor 20 punktów.

GKS Tychy – Rawlplug Sokół Łańcut 88:78 STATYSTYKI

Ważny krok w stronę play-offów zrobili tyszanie po triumfie nad aktualnym liderem Suzuki 1 Ligi – Rawlplug Sokołem Łańcut. Łańcucianie do Tych przyjechali bez swojego lidera, Marcina Nowakowskiego.

Spotkanie Trójkolorowi otworzyli od dwóch trójek Piotra Wielocha, a spod trumny punktowali Radosław Trubacz i Jakub Nowak (10:5). Późniejszy fragment należał do przyjezdnych, a w nim spod obręczy trafiali Przemysław Wrona i Michał Lis. Po późniejszej trójce Aleksandra Załuckiego mieliśmy remis (12:12). Jednak Trójkolorowi w kolejnym fragmencie odnotowali dziewięć „oczek” z rzędu, a po akcji 2+1 Macieja Koperskiego odskoczyli na taką ilość punktów. Pierwszą dyszkę zamknął trzypunktowym trafieniem Filip Struski (21:15).

W kolejnej kwarcie wspomniany Koperski szalał w ofensywie, zdobywając dla swojej drużyny dziewięć punktów. Wspomagał go Łukasz Diduszko punktami z wolnych i spod obręczy. Po przeciwnej stronie przyjezdni aktywny był Struski wraz ze swoimi kolegami. Po zaliczonej akcji 2+1 Sokoły tracili siedem punktów do tyskiej drużyny (36:29). Miejscowi zdołali na moment podwyższyć swoją przewagę, dzięki koszom Wielocha, Tyszki oraz Koperskiego. Jednak w końcowym fragmencie pierwszej połowy Sokołom udało się odrobić dziewięć punktów za sprawą celnych rzutów Struskiego i Szczypińskiego. W taki sposób po 20 minutach twardego boju na przodzie nadal byli tyszanie, którzy prowadzili różnicą dwóch posiadań (44:40).

Lepiej skoncentrowani po 15-minutowej przerwie wyszli na parkiet łańcucianie. Dzięki „oczkom” zdobytym przez Wronę oraz trójkom Struskiego i Lisa, Sokołom udało się doprowadzić do remisu (50:50). Po następnej chwili obydwie drużyny zamieniały popełnione faule rywali na łatwo zdobyte punkty z linii rzutów wolnych. Za sprawą trzech celnych wolnych Załuckiego prowadzenie przeszło na stronę Sokoła (52:55). Jednak trwało to bardzo krótko, bo do głosu doszli Wieloch oraz Stankowski. Po ich celnych rzutach ponownie na przodzie był GKS (61:57). Przyjezdni z Podkarpacia nadal byli w grze dzięki punktom Wrony i połowicznie wykorzystanych wolnych przez Załuckiego. Po trzech częściach koszykarze GKS-u Tychy minimalnie prowadzili 63:61.

W ostatnią część boju kapitalnie weszli gospodarze. Po 2+1 Wielocha i następnych pięciu punktach zdobytych przez Koperskiego przewaga tyszan urosła do 12 „oczek” (75:63). Sytuacje łańcuckiej drużyny próbowali zmienić swoimi punktami Czerwonka, Lis oraz Pisarczyk. Po dwóch trójkach tego ostatniego zawodnika przewaga stopniała do siedmiu punktów na korzyść GKS-u (83:76). Tyszanie w crunch-time zachowali większy spokój na linii rzutów wolnych. Punkty zdobyte przez Wielocha i Trubacza zaprowadziły do zasłużonego zwycięstwa 88:78.

Do niedzielnego triumfu dla Trójkolorowych poprowadzili Piotr Wieloch oraz Maciej Koperski, zdobywając kolejno: 24 i 23 punkty. Dla Sokoła najwięcej punktów uzyskał Filip Struski, 16 punktów, 5 zbiórek i 5 asyst. Po 12 „oczek” dodali Przemysław Wrona (12 zbiórek) oraz Michał Lis (7 asyst).

KW