Wielka Sobota w 25. kolejce gier Orlen Basket Ligi przyniosła dwie bardzo pewne wygrane. Dziki Warszawa po raz szósty przekroczyły barierę 100 punktów, pokonując po raz drugi wysoko PGE Start Lublin. Górnik Zamek Książ Wałbrzych bez aż pięciu podstawowych zawodników zdołał pokonać aktualnego lidera tabeli – Kinga Szczecin.
Dziki Warszawa 103 : 72 PGE Start Lublin
Zespół Marco Legovicha przerwał serię trzech porażek z rzędu, odbijając ją pewnym zwycięstwem nad PGE Startem Lublin. Lublinianie jedynie w premierowej oraz początku drugiej kwarty umieli z Dzikami nawiązać równorzędną walkę. Jednakże od celnej trójki Thalika Chaveza oraz punktów spod obręczy Łukasza Frąckiewicza, stołeczna ekipa zaczęła systematycznie odskakiwać od swoich rywali. Mimo pojedynczych zrywów Michała Krasuskiego, Dziki na przerwę schodziły do szatni przy 12-punktowym prowadzeniu (49:37).
Losy spotkania przesądziły się w trzeciej kwarcie, gdy obok Landriusa Hortona aktywny był Rivaldo Soares, a warszawskie Dziki rozpracowały lublinian dzięki zespołowej grze. Pomimo pojedynczych odpowiedzi Liama O’Reilly’ego czy celnych trójek Bartłomieja Pelczara, Dzikom udało się wypracować po 30 minutach ponad 20-punktową zaliczkę (79:55). Ostatnia kwarta jedynie przypieczętowała stołecznym bardzo wysokie zwycięstwo, a swoje „pięć minut” odnotowali Krzysztof Kempa oraz Julian Sosna. 17-latek zdobył swoje pierwsze punkty w stołecznych Dzikach, które nadal walczą o szóste miejsce premiowane bezpośrednim awansem do play-off.
Najlepszymi strzelcami u gospodarzy byli Thalik Chavez (25 punktów, 4 asysty i 3 zbiórki) oraz Rivaldo Soares (17 punktów i 7 zbiórek). Dla PGE Startu 19 punktów i 5 zbiórek odnotował Liam O’Reilly, a po 14 punktów dopisali Bartłomiej Pelczar oraz Quincy Ford. Zespół z Lubelszczyzny (8 zwycięstw i 17 porażek) dogra sezon regularny bez udziału w turnieju play-in.
Pełne statystyki meczu
Górnik Zamek Książ Wałbrzych 97 : 76 King Szczecin
Wałbrzyszanie bez pięciu podstawowych zawodników (Ike Smitha, Avery’ego Andersona, Barreta Bensona, Marca Garcii i Ryana Taylora) zatrzymali aktualnego lidera tabeli Orlen Basket Ligi – Kinga Szczecin. Zespół Andrzeja Adamka dzięki udanym próbom z gry Adama Łapeta, Lovela Cabilla oraz Dariusza Wyki po pierwszej części osiągnęli 10-punktową zaliczkę. Równiejszą rywalizację mieliśmy w następnej części, gdy za nadrabianie strat zabrali się Przemysław Żołnierewicz, Anthony Roberts oraz Malcolm Dandrige, dzięki czemu szczecińskie Wilki miały w połowie drugiej dyszki stratę trzech punktów do Górnika (29:26). To były jedyny moment, w którym zespół Macieja Majcherka mógł z wałbrzyszanami walczyć jak równy z równym. Finalnie w odzyskaniu wyższego prowadzenia dla gospodarzy pomagali Dariusz Wyka, Tauras Jogela czy też Grzegorz Kulka, dzięki czemu Górnik wygrywał po pierwszej połowie 44:32.
Trzecia kwarta definitywnie zamknęła drogę do zwycięstwa aktualnemu liderowi tabeli, który w tej odsłonie nie mógł zatrzymać duetu Jogela-Cabill. Mimo udanych zagrań Tomasza Gielo, Przemka Żołnierewicza i Noahy Freidela, biało-niebiescy kontrolowali wydarzenia na boisku. Obok wspomnianego, wałbrzyskiego duetu udzielali się również Łapeta oraz Bojanowski. W ten sposób, Górnik w ostatniej kwarcie trzymał ponad 20-punktową przewagę na Kingiem, który nie nadrobił do końcowej syreny. Tym samym wałbrzyska ekipa podobnie jak Dziki Warszawa pozostają w walce o 6. miejsce po sezonie regularnym.
Liderami Górnika w Wielką Sobotę byli Tauras Jogela (25 punktów i 6 zbiórek) oraz Lovell Cabill (23 punkty, 6 asyst i 5 zbiórek). Co więcej dobre zawody rozegrał prawie po roku Dariusz Wyka, aplikując 17 punktów, 9 zbiórek i 4 asysty. Dla Kinga 23 punkty i 4 asysty uzyskał Przemysław Żołnierewicz, a Tomasz Gielo dopisał 15 punktów i 4 zbiórki.
fot. Andrzej Romański
Kamil Wróbel
