Anwil wygryzł Kinga, Trefl bliżej drugiego miejsca. Ważny triumf MKS-u

Czwartkowe spotkania w 28.serii Orlen Basket Ligi dały nam kolejne ważne rozstrzygnięcia przed play-off, play-in oraz utrzymania. Fenomenalna czwarta kwarta Trefla Sopot przybliżyła ich mocno do zajęcia drugiego miejsca po rundzie zasadniczej, ogrywając Dziki Warszawa. Świetna skuteczność Tony’ego Meiera nie pomogła Kingowi w odniesieniu zwycięstwa nad Anwilem Włocławek. Celna trójka Raymonda Cowelsa III zaprowadziła MKS Dąbrowę Górniczę do arcyważnego zwycięstwa nad Stalą w kontekście utrzymania miejsca.

Trefl Sopot — Dziki Warszawa 81:70 Statystyki

Sopocianie potrzebowali zwycięstwa, aby po sezonie regularnym pozostać na 2.lokacie. Warszawianie z kolei dzięki temu triumfowi mogli zapewnić sobie po części ostatnie miejsce premiowane grą w play-in. Po mocno wyrównanej pierwszej połowie zespół Krzysztofa Szablowskiego w trzeciej części odskoczył na parę punktów głównie za sprawą Janariego Joesaara. Pokrótce straty starali się nadrobić Marcus Weathers oraz Geoffrey Groselle. Mimo tego po późniejszych akcjach Denzela Anderssona, Dziki prowadziły po 30 minutach 60:55. Punktem zwrotnym okazała się czwarta partia, w której celnymi rzutami częstowali przyjezdnych m.in. Jakub Schenk czy też Nicholas Johnson. Stołecznym w tej części widowiska zacięła się gra, oddając jedynie trzy celne próby na dwanaście oddanych rzutów w tej kwarcie. Żółto-czarni w ten sposób mocno przybliżyli się do zajęcia drugiej lokaty po rundzie zasadniczej.

Najlepszym strzelcem Trefla był Nick Johnson z 18 punktami, a Geoffrey Groselle dodał 17 punktów. Janari Joesaar zdobył dla Dzików 19 punktów i 7 zbiórek. 

autor: Nikodem Borek

King Szczecin — Anwil Włocławek 89:92 Statystyki

Szczecinianie pod presją ostatnich porażek i rosnącej frustracji kibiców, rozpoczął spotkanie z niespotykaną dotąd intensywnością. Agresywna defensywa, szybka gra i wysoka skuteczność sprawiły, że już w pierwszej kwarcie gospodarze wypracowali sobie dwucyfrową przewagę (28:17). Tony Meier i Isaiah Whitehead niemal nie mylili się z dystansu, a ofensywa funkcjonowała jak szwajcarski zegarek. Choć początek spotkania był dla włocławian mocno nieudany — problemy ze skutecznością, niepewna obrona i brak koncentracji — to po krótkiej przerwie wrócili na odpowiednie tory. Justyn Turner, Ryan Taylor i DJ Funderburk przejęli ciężar gry. Zwłaszcza ten ostatni robił różnicę, wymuszając aż 11 przewinień i niemal bezbłędnie wykonując rzuty wolne. Dzięki ich zaangażowaniu King prowadził do przerwy 44:36.

Druga połowa to prawdziwy popis Tony’ego Meiera — łącznie aż 37 punktów, z czego 16 w samej trzeciej kwarcie! Gdy King prowadził 55:40, wydawało się, że mecz jest pod kontrolą. Ale koszykówka to gra momentów, a te decydujące należały do gości. Zespół Arkadiusza Miłoszewskiego zaczął tracić rytm, pojawiły się proste błędy, faul ofensywny w kluczowym momencie i niepotrzebne straty. Na dwie minuty przed końcem gospodarze mieli jeszcze przewagę, ale po kontrowersyjnej sytuacji z Jovanem Novakiem, którego blok wydawał się poprzedzony faulem, Anwil ruszył do kontrataku. Najpierw Deane Williams, a następnie Michał Michalak trafiali z dystansu, a decydująca akcja — zakończona zgubieniem piłki przez Whiteheada — przypieczętowała losy spotkania. Dla przyjezdnych 22 punkty i 5 zbiórek uzyskał DJ Funderbuck.

autor: Miłosz Siuber

MKS Dąbrowa Górnicza — Tasomix Rosiek Stal Ostrów Wielkopolski 98:97 Statystyki

Zaciętą końcówkę dostaliśmy w Dąbrowie Górniczej między broniącym się przed spadkiem — MKS-em a walczącą o dostanie się do play-in Stalą Ostrów Wielkopolski. Obie ekipy w swych najlepszych momentach gry miały kilkupunktowe lub kilkunastopunktowe zaliczki, które były roztrwaniane. Na początku czwartej części po zagraniach Raymonda Cowelsa, Tylera Cheese’a i Mattiasa Markussona, dąbrowianie mieli zapas ośmiu punktów (83:75). Zaległości po paru chwilach usystematyzowali Paxson Wójcik, Jalen Riley, a także Siim-Sandera Vene. Następne siedem punktów Estończyka pozwoliły ostrowianom objąć prowadzenie. Jednakże do ciekawej końcówki doprowadziły udane próby Jana Wójcika i Mattiasa Markussona.

Na 22 sekundy przed końcem meczu wykorzystane rzuty wolne przez Riley’a wyprowadziły Stal na przód (95:97). Jednakże po paru sekundach ważną trójkę dał dla MKS-u Raymond Cowels III. Szansę na przechylenie szali mieli ostrowianie, lecz błąd kroków popełnił Jalen Riley. W ten sposób MKS Dąbrowa Górnicza wygrała arcyważny mecz na wagę utrzymania, pokonując Stal 98:97. Liderem dąbrowskiej drużyny byli Cobe Williams (24 pkt, 6 as) oraz Raymond Cowels (21 pkt, 6 zb). Dla Stali 26 punktów i 5 zbiórek zdobył Slim-Sander Vene, a po 16 „oczek” dodali Anthony Roberts i Damian Kulig.

Na dwie kolejki do zakończenia rundy zasadniczej będzie zaciekła rywalizacja o wejście do play-off. Dziki Warszawa i Stal Ostrów Wielkopolski powalczą o ostatnie miejsce w turnieju play-in. Natomiast Orlen Zastal Zielona Góra, Tauron GTK Gliwice, MKS Dąbrowa Górnicza, Arka Gdynia i PGE Spójnia Stargard będą broniły się przed spadkiem. Pierwsze trzy zespoły mają jedno zwycięstwo więcej nad Arką i Spójnią. Jednakże najbliższa seria będą niezwykle kluczowa do wyłonienia spadkowicza na przyszły sezon Pekao S.A. 1.Ligi.

fot. Andrzej Romański
Red.

About Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *