Dziki pokonują Zastal i meldują się w pucharze!

Dziki Warszawa kontrolowały przebieg spotkania po przerwie i nie pozwoliły Zastalowi Zielona Góra na odwrócenie losów meczu. Skuteczna gra zza łuku oraz zespołowa ofensywa dały gospodarzom pewne zwycięstwo i awans do Pucharu Polski.

Pierwsza połowa

Rewelacyjnie w mecz wszedł Garrison. Najpierw dobrze wytrwał w obronie, a następnie dwukrotnie zdobył pierwsze punkty w ataku. Ciekawym rozegraniem z autu popisał się zespół Dzików, co przyniosło punkty Soaresowi. Zaledwie trzy minuty wystarczyły Zastalowi, aby wyjść na prowadzenie 11:2, głównie za sprawą siedmiu punktów Garrisona. Wówczas o czas poprosił szkoleniowiec Dzików.

Po przerwie gospodarze szybko zdobyli pięć oczek, trafiając również swoją pierwszą trójkę w meczu i minimalnie niwelując straty. Dzięki poprawie gry oraz jej przyspieszeniu Dziki odrobiły siedmiopunktową różnicę, a nawet wyszły na prowadzenie po dwóch celnych rzutach wolnych Odyego Oguamy. Przyjezdni z czasem zaczęli się gubić i popełniać proste straty, podczas gdy warszawianie grali zespołowo i skutecznie. Końcówka kwarty była jednak nieco bardziej łaskawa dla podopiecznych Arkadiusza Miłoszewskiego, przynajmniej tak mogło się wydawać po dwóch celnych rzutach wolnych Lewisa. Ostatnie słowo należało jednak do Caruthersa, który popisał się efektowną akcją indywidualną i ustalił wynik po dziesięciu minutach gry na 24:21 dla gospodarzy.

Drugą kwartę efektownie rozpoczął Ody Oguama, który w kontrze niemal zdemolował obręcz. Na taki obraz gry nie mógł dłużej patrzeć Arkadiusz Miłoszewski i szybko poprosił o time out. Zastalowcy nie trafiali nawet spod samego kosza i byli momentami nie do poznania. Grali bez pomysłu i skuteczności, a ich niemoc przełamał dopiero Cartier, trafiając celną trójkę. Chwilę później dołożył niemal identyczny rzut zza łuku, doprowadzając do wyrównania.

Dziki walczyły o awans do Pucharu Polski i było to widać w ich grze. Gospodarze inteligentnie wymuszali przewinienia, szczególnie przy rzutach, a także imponowali skutecznością zza linii 6,75. Serią 8:0 na 120 sekund przed końcem połowy Zastal wrócił do meczu i tracił już tylko trzy punkty. Wtedy jednak zza łuku przymierzył Chavez i była to już siódma celna trójka gospodarzy. Zaledwie sekundę później dorzucił kolejną, ósmą w wykonaniu Dzików.

Drugą kwartę zamknął jeden celny rzut wolny Oguamy. Po dwudziestu minutach gry na prowadzeniu były Dziki, 53:44. Obie drużyny mogły pochwalić się dobrą skutecznością zza linii 6,75. Dziki trafiły osiem z osiemnastu prób, a Zastal sześć z dwunastu. Gospodarze wyróżniali się jednak lepszym dzieleniem się piłką, co przynosiło im wyraźnie więcej korzyści.

Foto: Dziki

Druga połowa

Pierwsza akcja po przerwie była dedykowana Szumertowi, jednak nie przyniosła punktów i to od dobrej akcji w obronie rozpoczęli gospodarze. Pierwsze punkty w tej połowie zdobył Fayne, trafiając jeden z dwóch rzutów wolnych. Chwilę później odpowiedział Caruthers, skutecznie kończąc dobrą zespołową akcję, a następnie zza łuku trafił Lewis, który był w tym fragmencie nie do zatrzymania w ataku.

Mimo gorszej skuteczności gospodarzy Zastal wciąż nie był w stanie odrobić strat, popełniając proste i nieprzemyślane błędy. Zielonogórzanie zbliżali się do rywali głównie dzięki rzutom wolnym, jednak Dziki regularnie odpowiadały trafieniami z gry, utrzymując bezpieczny dystans. Warszawianie pokazali, jak istotnym elementem ich gry są rzuty zza łuku, ponieważ to właśnie dzięki nim przez cały czas utrzymywali prowadzenie. W pewnym momencie, po trafieniu Kamińskiego z linii rzutów wolnych, przewaga gospodarzy wzrosła do jedenastu punktów.

W ciągu ostatnich czterdziestu sekund trzeciej kwarty kibice zobaczyli jeszcze trzy trafienia. Najpierw zza linii 6,75 trafił Lewis, a następnie spod kosza punkty zdobyli Soares oraz Kamiński, zamykając tę część gry. Po trzydziestu minutach Dziki prowadziły 75:65.

Ostatnia kwarta rozpoczęła się od nieskutecznych akcji po obu stronach parkietu. Pierwsze punkty zdobył Maughmer, dwukrotnie trafiając z linii rzutów wolnych, a dwadzieścia sekund później Patrick Cartier zmniejszył straty do sześciu punktów. Odpowiedź Dzików była natychmiastowa. Najpierw trójkę trafił Vander Plas, a chwilę później Kamiński, dzięki czemu po czterech minutach czwartej kwarty gospodarze prowadzili już dwunastoma punktami.

Po pięciu minutach ostatniej odsłony kolejną trójką popisał się Kamiński, co zmusiło Arkadiusza Miłoszewskiego do wzięcia przerwy na żądanie, ponieważ jego zespół przegrywał już czternastoma punktami. Na nieco ponad dwie minuty przed końcem spotkania Fayne zakończył akcję 2+1, lecz nie trafił rzutu wolnego. Piłkę dobił jednak Andy Mazurczak i natychmiast o czas poprosił Marco Legovich.

Po przerwie Zastal próbował agresywnie podwajać w obronie, lecz nie przynosiło to oczekiwanych efektów. Kolejne punkty z ponowienia zdobył Oguama, pokazując dużą determinację w walce na tablicach. Spotkanie ostatecznie zamknął faulowany Matczak, który na linii rzutów wolnych zachował spokój i wykorzystał oba rzuty. Dziki wygrały mecz 98:86.

Foto: Dziki Warszawa

About Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *