Enea Basket Poznań rozpoczęła rundę rewanżową od udanej rehabilitacji nad GKS-em Tychy. W sobotni wieczór ekipa Edmundsa Valeiko pokonała na własnym parkiecie ekipę z Górnego Śląska 82:71.
Enea Basket Poznań — GKS Tychy 82:71
Początkowo dzięki trójce Michała Lisa oraz podkoszowych zagraniach Mikołaja Adamczaka i Tomasza Śniega, GKS miał trzypunktową zaliczkę (4:7). Bardzo szybko obraz meczu zmieniły trójki Jana Nowickiego, Michała Samsonowicza i punkty spod kosza Andrzeja Krajewskiego, które dały gospodarzom pięciopunktowe prowadzenie (12:7). Obu zespołom w późniejszym czasie aktywnie zaangażowały się w defensywę, przez co skutecznych akcji było na lekarstwo. Dopiero pod koniec premierowej odsłony rezultat odmieniały celne rzuty Sebastiana Bożenko oraz Kajetana Kuczawskiego. Dzięki nim Tyszanie prowadzili po tej ćwiartce 16:14.
Żadna z ekip na początku kolejnej części nie zbudowała sobie większej przewagi. Dopiero po podkoszowych akcjach Krajewskiego i trójce Mąkowskiego, Poznaniacy wrócili na prowadzenie, odskakując na pięć punktów (26:21). Mikołaj Adamczak oraz Tomasz Śnieg umieli zareagować dobrymi wejściami pod tablicę, a późniejsza trójka Michała Lisa dawała Trójkolorowym kontakt z Eneą Basket (30:28). Mimo udanych prób Kuczawskiego, poznańska ekipa wróciła do wyższej przewagi po m.in. punktach spod obręczy Washingtona czy też trójce Samsonowicza. W ten sposób na dłuższą pauzę ekipa Edmundsa Valeiko schodziła przy pięciopunktowym prowadzeniu (38:33).
Początkowo w trzeciej dyszce oglądaliśmy wymianę ciosów z obydwu stron. Dopiero przy celnej próbie z dystansu Mateusza Dziemby i punktach spod obręczy Szymona Kiwilszy, GKS w połowie tej kwarty ponownie był z przodu. Jednak dość szybko Poznaniakom udało się odwrócić sytuację na swą stronę w czym mocno pomogły trafienia Mąkowskiego, Samsonowicza i Washingtona. Dzięki następnym punktom z pola trzech sekund amerykańskiego rozgrywającego, Enea Basket po 30 minutach wygrywała 60:53.
Kontynuacja dobrej gry miejscowych nastąpiła w czwartej części, gdy po trójkach Stopierzyńskiego, Mąkowskiego oraz punktach spod obręczy Stankowskiego, poznańska ekipa uciekła na jedenaście punktów (68:57). Dwucyfrową zaległość starali się zmniejszać, jak mieli okazję Śnieg, Dziemba oraz Kiwilsza. Aczkolwiek po stronie gospodarzy aktywnie punktowali Krajewski, Stopierzyński, a także Stankowski. Ekipa z Fyrtla do końcowej syreny kontrolowała wszystkie wydarzenia, wygrywając z GKS-em Tychy 82:71.
Najlepiej dla Poznaniaków spisali się Andrzej Krajewski (18 punktów, 8 zbiórek), Patryk Stankowski (13 punktów, 4 zbiórki i 3 asysty) oraz Michał Samsonowicz (12 punktów). Poznaniacy po zmianie szkoleniowca odnotowali w czterech ostatnich meczach trzy zwycięstwa, co obecnie daje im 8. miejsce. Dla Trójkolorowych po 12 punktów ustrzelili Tomasz Śnieg oraz Mateusz Dziemba. Tyszanie z dorobkiem 9 zwycięstw i 8 porażek są na 7. lokacie, ale z ostatnich siedmiu spotkań odnotowali zaledwie dwie wygrane. To powoduje, że gra o czołową czwórkę, a nawet o play-off zaczyna im uciekać z rąk.
fot. Beata Brociek
Kamil Wróbel
