Piątkowe mecze towarzyskie na zapleczu ekstraklasy za nami. W pierwszym dniu turnieju w Tychach: Sokół Łańcut i Weegree AZS Politechnika Opolska zremisowały ze sobą, a GKS Tychy był lepszy od OPTeam Energia Polska Resovii Rzeszów. KSK Qemetica Noteć Inowrocław zalicza wyjazdowe zwycięstwo nad Miners Katowice. Podobną sztuką popisali się gracze PGE Spójni Stargard, ogrywając Eneę Basket Poznań.
Sokół Łańcut – Weegree AZS Politechnika Opolska 86:86 (32:18, 18:21, 15:23, 21:24)
W normalnych warunkach ligowych do wskazania zwycięzcy potrzebna byłaby dogrywka, ale obaj szkoleniowcy zdecydowali, że rywalizacja zakończy się remisem. Pod absencją Mateusza Kaszowskiego, Filipa Zegzuły i Macieja Kucharka spowodowanej drobnymi urazami grę łańcucian ciągnęli Piotr Wieloch (21 punktów, 8 asyst) oraz Oskar Hlebowicki (19 punktów, 6 asyst). Co więcej pod tablicami przyzwoicie wystąpił Milan Milovanović (11 punktów i 11 zbiórek), a mocne wejście z ławki dał Mateusz Czempiel (13 punktów). Sokół jedynie dziewiętnaście razy podjął próbę zza łuku, kończąc na 63% skuteczności. Po przeciwnej stronie równie dobrze radzili sobie Jakub Kobel (20 punktów), Cameron Jones (18 punktów) oraz Piotr Niedźwiedzki (11 punktów i 10 zbiórek). Co prawda opolski zespół był mniej skuteczny z gry (43%), to nadrabiał ciut lepszą skutecznością z linii rzutów wolnych. Obie ekipy mają nad czym popracować.
GKS Tychy – OPTeam Energia Polska Resovia Rzeszów 74:67 (21:16, 12:23, 23:16, 18:12)
Jedno z bardziej interesujących meczów towarzyskich tego dnia, bo zarówno tyszanie jak i rzeszowianie mają ambitne cele. W tyskim zespole zabrakło Tomasza Śniega, a Bieszczadzkie Wilki musiały radzić sobie bez Kacpra Młynarskiego. Mimo tego lepszy obraz gry mieli tyszanie, w których solidnym double-double popisał się Szymon Kiwilsza (14 punktów, 12 zbiórek), a każdy z zawodników dokładał kolejną małą „cegiełkę”. W rzeszowskim zespole należy zwrócić uwagę na Cli’Rona Hornbeak’a, który świetna czyta grę i posiada dobry defence. Amerykanin skończył zawody na 12 punktach i 3 zbiórkach. „Oczko” więcej miał Kacper Indyk, zaś Dawid Zaguła oraz Santiago Vaulet dołożyli po 11 punktów. Oba zespoły były pod kreską zza łuku, mając odpowiednio: 26% i 31%.
Miners Katowice – KSK Qemetica Noteć Inowrocław 77:85 (13:24, 29:17, 13:24, 22:20)
W Katowicach triumfowali zawodnicy KSK Qemetica Noteci Inowrocław, choć przez trzydzieści minut rywalizacji ekipy grały sinusoidalnie. Premierową odsłonę znacznie lepiej zaczęli biało-niebiescy dzięki zespołowemu graniu, w którym swoje okazje wykorzystywali m.in. Michał Grzesiak, Radosław Trubacz czy również Szymon Sobiech (13:24). Zmiana ról nastąpiła w drugiej części, gdy świetnie w tej odsłonie spisywał się Michał Kierlewicz przy wsparciu Adama Skiby oraz Maksymiliana Formelli. Tym sposobem po pierwszej połowie Miners minimalnie prowadziło 42:41.
Przez większą część trzeciej kwarty oglądaliśmy równorzędną rywalizację. Dopiero dzięki trójkom Dylana Frye, Radosława Trubacza oraz łatwym punktom Michała Grzesiaka, inowrocławianie mieli zapas dziesięciu punktów po trzeciej ćwiartce. Niewiele zmieniło się także w ostatnich dziesięciu minutach, w których podopieczni Przemysława Łuszczewskiego kontrolowali wydarzenia na boisku. Na lidera zespołu ponownie wyrósł Dylan Frye (16) przy dobrych występach: z ławki Piotra Lisa (13) oraz Damiana Ciesielski (11). Po katowickiej stronie brylowali Thomas Davis (17), a także Michał Kierlewicz (16). Swoje „pięć minut” wykorzystał w pełni Wojciech Jagiełło, aplikując 13 „oczek”.
Enea Basket Poznań – PGE Spójnia Stargard 84:88
Pierwszą porażkę w przedsezonowych zmaganiach doznała Enea Basket Poznań, uznając wyższość PGE Spójni Stargard. Biało-bordowi do potyczki przystąpili znów bez Wojciecha Czerlonko i Szymona Szmita, a z powodu choroby nie mógł wystąpić też Jarosław Mokros. Mimo tego stargardzką ekipę prowadzili w ofensywie Jaley Ray (24), Ilja Gromovs (14) oraz Paweł Kikowski (21). 39-letni rzucający/niski skrzydłowy przypomniał sobie swoją bardzo dobrą dyspozycję jaką niegdyś prezentował w szczecińskim Kingu. Przyzwoicie zaprezentował się Wiktor Rajewicz (14), który również umie pokarać rywali z półkola bądź też z dystansu. W poznańskim zespole na wyróżnienia zasługują postawy Michała Samsonowicza (25), Andrzeja Krajewskiego (18 pkt, 13 zb) oraz Jamesa Washingtona (9 pkt, 11 as). Mimo, że to są jedynie mecz kontrolne widzimy, że poznański zespół będzie miał wielu liderów i każdy z nich może w dowolnej chwili odpalić.
fot. Beata Brociek
KW
