Trefl jeszcze w grze o ćwierćfinał FIBA Europe Cup!

Energa Trefl Sopot odwinął się ekipie Przemysława Frasunkiewicz za „zimny prysznic” w Rostocku. W 4.kolejce drugiej rundy FIBA Europe Cup, ekipa Mikko Larkasa pokonała Rostock Seawolves 83:74, przedłużając swoje szanse do dalszej fazy gier.

Energa Trefl Sopot – Rostock Seawolves 83:74

Dla sopockiego zespołu był to mecz „ostatniej szansy”, w którym nie wchodziła porażka, która automatycznie wykluczyła by ich z gry o ćwierćfinał. Początkowo Sopocianie weszli z dobrą energią, a solidnie punktowali Dylan Addae Wusu wraz z Szymonem Zapałą. Celnymi trójkami starali się ripostować TJ Crockett i D’Shawn Schwatz (7:6). Po serialu 11:2 w wykonaniu Raymonda Cowelsa, Mikołaja Witlińskiego, a także Szymona Zapały, Trefl odjechał na dziesięć punktów. Szkoleniowiec niemieckiej ekipy Przemysław Fransunkiewicz był bardzo niezadowolony z postawy swoich zawodników. Odpowiadali oni pojedynczymi zrywami w ataku m.in. Benta Leuchtena, Jordana Bowdena czy też Łukasza Kolendy. Finalnie żółto-czarni przy m.in. trafień Jakuba Schenka i Kaspera Suurorga prowadzili 26:15.

Na początku następnej części gry gospodarze spokojnie budowali swoją przewagę. Po zdobytych punktach przez Paula Scruggsa przewaga wynosiła już 15 punktów (30:15). Zespół z Rostocku zabrał się porządnie do nadrabiania strat. Pomagał im ich główny center Owen Klassen, a po trójce D’Shawna Schwartza mieli ośmiopunktową stratę (32:24). Pod koniec tej części Trefl ponownie odbudował swoją dwucyfrową zaliczkę dzięki łatwym punktom Kacinasa, Zapały oraz Scruggsa (38:24). Ostatecznie DeAndre Lansdowne oraz Sid Theis odrobili jeszcze parę punktów do sopockiej ekipy, która schodziła z parkietu po pierwszej połowie przy 9-punktowym prowadzeniu (42:33).

Po dłuższej pauzie dwucyfrową zaliczkę dla miejscowych ponownie dawały łatwe punkty spod tablicy Suurorga, Zapały oraz rzuty wolne Scruggsa. Niemiecki zespół reagował pojedynczymi zagraniami Kassima Nicholsona czy D’Shawna Schwartza, które zwyczajnie nie wystarczyły na celne rzuty Kaspera Suurorga i Mindaugasa Kacinasa. Dzięki nim ekipa z Trójmiasta miała 17-punktową zaliczkę (55:38). Dopiero po serii 15:2 dzięki celnym zagraniom Bowdena, Schwartza i Kolendy, niemieckie Wilki miały stratę dwóch akcji. Finalnie dzięki trójce Cowelsa oraz podkoszowym akcjom Schenka i Goinsa, Trefl po 30 minutach wygrywał 64:53.


Początek decydującej części to walka kosz za kosz. W sopockim zespole punktowali Kasper Suurrorg oraz Szymon Zapała, natomiast u przyjezdnych D’Shawn Schwartz oraz Elias Baggette. Następne trafienia z gry Suurorga, Zapały oraz Addae-Wusu sprawiały, że sopocianie odeszli na trzynaście punktów. Wydawało się, że trójka Kacpra Surrorga pozwoli sopocianom kontrolować widowisko do końcowej syreny. Jednak goście z Rostocku walczyli o powrót do meczu, a w nadrobieniu strat pomagali Jordan Bowden oraz DeAndre Lansdowne. Dzięki ich zagraniom przyjezdni mieli do nadrobienia sześć „oczek”. Ostateczne ciosy zadali niemieckiej ekipie Kenny Goins oraz Dylan Addae-Wusu. Dzięki nim Energa Trefl Sopot zainkasowała zwycięstwo nad Rostock Seawolves 83:74.

W sopockiej drużynie świetny mecz rozegrał ponownie Szymon Zapała, który rzucił 17 punktów i dorzucił 5 zbiórek oraz 3 asysty. Równie skuteczny był Kacper Surrorg, zdobywca 17 punktów, 6 zbiórek i 2 asyst.
U przyjezdnych wyróżniał sie D’Shawn Schwartz, zdobywca 18 punktów i 4 zbiórek. Warto dodać, że Łukasz Kolenda rzucił 11 punktów oraz zanotował 2 zbiórki. W ten sposób zespół z Trójmiasta zachował jeszcze szanse, aby powalczyć o ćwierćfinał rozgrywek FIBA Europe Cup.

fot. FIBA
Dominik Zielmachowicz

About Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *