Rewelacyjny Conley Garrison! Zielonogórski Express melduje się w Finale!

Mimo absencji Phila Fayne’a, Orlen Zastal Zielona Góra po raz trzeci znalazł sposób na AMW Arkę Gdynia. Zielonogórzanie przez większą część spotkania kontrolowali wydarzenia na parkiecie, a pierwszoplanową postacią był fantastycznie dysponowany Conley Garrison. Gdynianie kilkukrotnie próbowali wrócić do gry i w końcówce zbliżyli się nawet na kilka punktów, jednak gospodarze zachowali więcej zimnej krwi. Zwycięstwo 96:89 przypieczętowało awans Zastalu do wielkiego finału po wygraniu serii 3:0.


Orlen Zastal Zielona Góra 96 : 89 AMW Arka Gdynia

Zastal musiał tego dnia radzić sobie bez Phila Fayne’a. Worek z punktami otworzył Conley Garrison, trafiając z półdystansu. Na odpowiedź przyjezdnych trzeba było czekać ponad minutę, kiedy świetnym rzutem zza łuku popisał się Kamil Łączyński. Rewelacyjnie zawody rozpoczął jednak wspomniany wcześniej Garrison, który chwilę później dołożył także celną trójkę. Zielonogórzanie bardzo dobrze wyglądali w szybkim ataku i skutecznie wykorzystywali nadarzające się okazje. Po połowie pierwszej kwarty prowadzili już różnicą dziewięciu punktów, a po kolejnej trójce Garrisona o czas poprosił Mantas Cesnauskis.

Na parkiecie pojawił się Dwight Wilson, który według wcześniejszych informacji miał nie zagrać z powodu urazu kostki. Po przerwie na żądanie gospodarze nadal byli skuteczni, a swoje dokładali Garrison i Szumert. Arka miała spore problemy zarówno po ofensywnej, jak i defensywnej stronie parkietu. Ostatecznie kwartę zamknęło trafienie Jarosława Zyskowskiego, a po dziesięciu minutach Zastal prowadził 32:20. W końcówce tej części gry gdynianie zdołali jednak nieco ograniczyć straty.

Drugą kwartę efektowną akcją 2+1 rozpoczął Patrick Cartier. Chwilę później podobną akcję próbował wykonać Luke Barret, lecz nie wykorzystał rzutu wolnego. Arka wyglądała znacznie lepiej niż w pierwszej odsłonie. Spod kosza trafiał Mike Okuaru, ważny blok zanotował Einaras Tubutis, a całą sekwencję celną trójką zakończył Łączyński. Przy stanie +8 dla gospodarzy o czas poprosił Arkadiusz Miłoszewski.

Zastal miał wyraźny zastój w ofensywie, co skrzętnie wykorzystywali przyjezdni. Po serii 13:0 oraz dwóch celnych wolnych Łączyńskiego strata stopniała niemal do remisu. W trudnym momencie sytuację uspokoił jednak Andy Mazurczak. Z czasem obie drużyny coraz częściej szukały punktów pod koszem, lecz więcej argumentów mieli gospodarze. Gdy wydawało się, że Arka będzie miała ostatnią akcję w połowie, świetną defensywą popisał się Chavaughn Lewis, wymuszając stratę rywali. Z tej akcji niewiele jednak wyniknęło. Po 20 minutach Zastal prowadził 51:40.

Drugą połowę od punktów rozpoczął Mike Okuaru, który skutecznie zakończył akcję pod koszem. Chwilę później pierwsze punkty w meczu zdobył także Einaras Tubutis. Na trafienia zawodników Arki szybko odpowiedział kapitan gospodarzy Andy Mazurczak. W tej części meczu zielonogórzanie szybko łapali przewinienia i już po niespełna trzech minutach mieli na koncie cztery faule drużynowe.

Bardzo dobre zawody rozgrywał Okuaru, który robił wszystko, by utrzymać swoją drużynę w grze. W pewnym momencie Zastal zanotował jednak serię 8:0 i ponownie odskoczył na 12 punktów, zmuszając Cesnauskisa do wzięcia czasu. W końcu przebudził się także Milan Barbitch, który skompletował akcję 2+1. Chwilę później przewinieniem technicznym za uderzenie piłki ukarany został Lewis. Arka otrzymała dwa rzuty wolne, z których jednego nie wykorzystał Barret, lecz Barbitch dołożył kolejne punkty. Kwartę efektowną trójką zakończył Mazurczak, a po 30 minutach gospodarze prowadzili 65:55.

Ostatnią odsłonę Zastal rozpoczął od straty, ale rywale również nie wykorzystali swojej szansy. Chwilę później trafił Mazurczak, na co błyskawicznie odpowiedział Jarosław Zyskowski. Obie drużyny wymieniały się ciosami, a gdy wydawało się, że Arka zaczyna odrabiać straty, gospodarze odpowiadali skutecznymi akcjami. Na sześć minut przed końcem po punktach Barreta strata gdynian wynosiła już tylko sześć oczek. Chwilę później po przechwycie łatwe punkty zdobył Okuaru i zrobiło się zaledwie +4 dla Zastalu, co zmusiło Miłoszewskiego do wzięcia czasu.

Po przerwie odpowiedź gospodarzy przyszła bardzo szybko. Duet Mazurczak i Szumert zdobył ważne punkty, a młody zawodnik chwilę później ponownie skutecznie zakończył akcję spod obręczy. Na dwie minuty przed końcem trójkę trafił Okuaru i Arka nadal pozostawała w grze, przegrywając tylko pięcioma punktami.

Po czasie dla gospodarzy faul wymusił Mazurczak i pewnie wykorzystał oba rzuty wolne. Na 80 sekund przed końcem przewagę pod koszem wykorzystał Tubutis, choć podczas tej akcji łokciem w nos mocno oberwał kapitan Zastalu. Na minutę przed końcem ważne punkty zdobył Garrison, lecz po drugiej stronie odpowiedział Okuaru. Chwilę później fantastyczny mecz rozgrywał jednak Garrison, trafiając niezwykle trudną trójkę, która praktycznie rozstrzygnęła losy spotkania. Następnie dołożył jeszcze dwa celne rzuty wolne, zamykając zarówno mecz, jak i całą serię.

Zastal wygrał 96:89, zwyciężył w serii 3:0 i po kilku latach przerwy zameldował się w wielkim finale Orlen Basket Ligi.

Foto: Wojciech Figurski / plk.pl

About Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *