1 października 2022

Projekt Kosz

TWOJE ŹRÓDŁO KOSZYKÓWKI

EBL: Thriller w Stargardzie, Święta Wojna dla Anwilu

Cztery rywalizacje w ciągu czterech ostatnich dni mieliśmy w Energa Basket Lidze. Trzy z nich zostało planowo rozegrane w ramach 20. serii meczów, a jedno awansem 27. kolejki. Zielonogórzanie przed własną publicznością pokonali zgodnie z planem Polski Cukier Pszczółkę Start Lublin. Większe emocje zdecydowanie były w Stargardzie, gdy Jahenns Manigat trafił ważne punkty z rzutów wolnych, prowadząc Twarde Pierniki do zwycięstwa nad Spójnią. Święta Wojna w Hali Mistrzów między Anwilem Włocławek a WKS-em Śląsk Wrocław była hitowym starciem tego weekendu. Zwycięsko wyszli z niej włocławianie. Asseco Arka Gdynia bardzo pewnie pokonali GTK Gliwice przed własną publicznością na zakończenie tego weekendu.

Czwartkowe spotkanie rozgrywane awansem w 27. serii meczów można określić mianem bez większych historii. Zielonogórzanie wykonali swój plan założony przed meczem, czyli pewne zwycięstwo nad graczami z Koziego Grodu. Lublinianie jednak w pierwszej połowie rywalizacji postawili całkiem niezły opór gospodarzom. Mimo braku w składzie Mateusza Kostrzewskiego zawodnikom Tane Spaseva udało się wyjść nawet na prowadzenie, gdy skutecznie trafiał Cleveland Melvin (8:10), Elijah Wilson czy Mateusz Dziemba (22:25). Jednak w zespole Zastalu kawał dobrej roboty odwalił Jarosław Zyskowski, odnajdując za każdym razem drogę do zdobywania punktów. Trzecia odsłona wygrana przez Zastal (20:13) okazała się być kluczem do wygranej miejscowych. Devoe Joseph poraził lublinian trafieniami zza łuku, a następne punkty dołożył Andy Mazurczak. Koszykarze z Koziego Grodu odntowali piętnastą porażkę w obecnej kampanii, co daje im nadal dolny rejon tabeli.

Bardzo emocjonującą rywalizację oglądali widzowie zgromadzeni w Stargardzie. Gracze Spójni całkiem dobrze się prezentowali, prowadząc po trójce Admona Gildera i wolnych Nicka Spiresa siedmioma punktami (17:10). Bardzo poważnie do roboty wzięli się w toruńskim zespole Jahenns Manigat, Daniel Amigo oraz James Eads III. Swoje kolejne punkty trafiali Michał Samsonowicz oraz Roko Rogić. W ten sposób przyjezdni odwrócili rolę w tym meczu, prowadząc kilkoma punktami (42:47). Biało-bordowi starali się w drugiej połowie za wszelką cenę dogonić swojego przeciwnika i to się udało przed końcem meczu. Z wolnych trafiał Johnson, a zza łuku Młynarski oraz Gray. Ostatecznie rzuty wolne Manigat ustaliły końcowy rezultat na korzyść torunian (80:82), który daje 13 zwycięstwo w obecnej kampanii. Spójnia z 8 zwycięstwami i 11 porażkami jest na 11. pozycji. Podopiecznym trenera Łukomskiego powoli kurczy się margines błędów, jeśli chodzi o grę w play-off. Jeszcze zostało im 11 meczów, aby jeszcze zmienić swą sytuację.

Hit tego weekendu zobaczyliśmy we Włocławku. Zwłaszcza, że w Hali Mistrzów była to Święta Wojna między Anwilem Włocławek a WKS-em Śląsk Wrocław. Obydwa zespoły w pierwszej połowie pokazały się z bardzo dobrej strony. We włocławskim zespole aktywni byli Jonah Matthews, Kyndall Dykes oraz od czasu do czasu Maciej Bojanowski i Lukas Petrasek. Odrobinę lepszy rozkład punktów mieli wrocławianie, ponieważ każdy z zawodników dołożył w pewien sposób małą „cegiełkę”. Doskonale w tym zespole spisywali się: Aleksander Dziewa, Kodi Justice oraz Travis Trice II. Kluczem do zwycięstwa zawodników trenera Frasunkiewicza była kwarta numer trzy (31:16), w której zdominowało trio: Bell-Dykes-Petrasek. Swoje akcje podkoszowe wykańczał Ziga Dimec. To sprawiło, że Anwil miał 13-punktową zaliczkę, którą dowieźli do ostatniej przystani. Włocławianie zrównali się punktowo z Czarnymi Słupsk w ligowej tabeli (34 punkty), lecz w stosunku małych punktów są zdecydowani lepsi. Tym samym Rottweilery ponownie zasiedli na fotelu lidera.

Ostatni mecz w ten weekend odbył się na Arenie Gdynia, gdzie nie było większej niespodzianki. Arka Gdynia całkiem pewnie poradzili sobie z outsiderem ligi, czyli GTK Gliwice. Bardzo dobre zawody rozegrał w tej konfrontacji Novak Musić, gdzie był aktywny we wjazdach pod kosz. Całkiem pozytywnie wypadł również Jacobi Boykins, mimo iż miał trochę problemów z odnalezieniem rytmu w ofensywie. Mimo to, gdynianie po raz siódmy dopisali sobie komplet punktów. W gliwickim obozie robi się coraz goręcej, ponieważ zespół z Górnego Śląska jest czerwoną latarnią (3-15), choć jeszcze w 12 meczach wszystko może się zmienić.

Wyniki z tego tygodnia:

Enea Zastal BC Zielona Góra – Polski Cukier Pszczółka Start Lublin 85:70 STATYSTYKI

PGE Spójnia Stargard – Twarde Pierniki Toruń 80:82 STATYSTYKI

Anwil Włocławek – WKS Śląsk Wrocław 97:89 STATYSTYKI

Asseco Arka Gdynia – GTK Gliwice 84:68 STATYSTYKI