Emocji do końcowej syreny nie brakowało w Rzeszowie! GKS Tychy po zaciętej końcówce pokonuje wyjazdowo OPTeam Energia Polska Resovię Rzeszów 76:75.
OPTeam Energia Polska Resovia Rzeszów — GKS Tychy 75:76 Statystyki
Tyszanie ciut lepiej rozpoczęli rywalizację na Podpromiu — dzięki dwóm trójkom Mateusza Dziemby, Trójkolorowi mieli zapas dwóch posiadań (4:8). Rzeszowską drużynę trzymali w grze Kacper Margiciok oraz Bartosz Ciechociński, ale raz za razem łatwe punkty z pola trzech sekund aplikowali Tomasz Śnieg oraz Szymon Kiwilsza. Po udanym wjeździe pod tablicę Mateusza Szczypińskiego, GKS oddalił się na sześć punktów (12:18). Do końca tej ćwiartki rezultat poprawiał Ciechociński, dzięki czemu tyszanie prowadzili po 10 minutach jedynie 21:18.
Drugą kwartę otworzył udana próba z dystansu Michała Lisa po dobrym podaniu od Kajetana Kuczawskiego. Mimo tego łatwe punkty z gry Santiago Vauleta i Cli’Rona Hornbeak’a umożliwiły Bieszczadzkim Wilkom kontakt z graczami z Tychów (22:24). Trochę później korzystnego wyniku dla tyszan pilnowali Konrad Dawdo i Szymon Kiwilsza, lecz spod tablicy nie mylili się Wojciech Wątroba oraz Kacper Margiciok. Ostatecznie po czterech punktach z rzędu Śniega, GKS prowadził po 20 minutach w Rzeszowie 37:30.
Po piętnastominutowej przerwie celne trafienia zza łuku Vauleta i Margicioka pomału redukowały przewagę tyskiego zespołu. Przez parę chwil oddech dla przyjezdnych dał celną trójką Szczypiński, lecz po skutecznych rzutach Margicioka i Stupnickiego, Resovia miała już tylko punkt straty (41:42). Trochę później swoje „pięć minut” w ataku wykorzystał Santiago Vaulet, dając jedenaście punktów. W ten sposób Resovia uciekła na pięciopunktowe prowadzenie (52:47). Niekorzystny wynik dla tyszan próbował zmienić Michał Lis, ale kolejne punkty dla miejscowych dokładali Santiago Vaulet oraz Dawid Zaguła. Dzięki temu zespół Marka Zapałowskiego prowadził po 30 minutach 58:51.
Na początku ostatniej kwarty tyski zespół przywrócili do gry Kiwilsza, Heliński oraz Bożenko. Jednakże swoje okazje do zdobywania punktów wykorzystywali w pełni Ciechociński oraz Zaguła. Dopiero po dwóch trójkach Szymona Walskiego, GKS doprowadził do remisu (65:65). Przez parę chwil oddech w postaci paru punktów dał Vaulet, ale błyskawicznie do następnego remisu doprowadzili Lis oraz Szczypiński. W ten sposób do końcowych fragmentów widowiska wszystko było możliwe. Połowicznie wykorzystane rzuty wolne Dziemba i Śniega oraz łatwe punkty Kiwilszy sprawiły, że GKS miał zapas czterech „oczek” (70:74). Hornbeak łatwym wejściem pod tablicę dawał jeszcze nadzieje rzeszowskiej ekipie na odwrócenie meczu. Sprawę triumfu tyszan przypieczętował rzutami wolnymi Mateusz Dziemba, a końcowy wynik ustalił szalonym trafieniem z dystansu Jakub Stupnicki. Ostatecznie GKS Tychy triumfował w Rzeszowie 76:75.
Dla Trójkolorowych 14 punktów zdobył Mateusz Dziemba .Najlepszym strzelcem Bieszczadzkich Wilków był Santiago Vaulet, autor 23 punktów.
fot. PW
KW
