Zastal Zielona Góra po raz kolejny udowodnił, że jest na fali wznoszącej. Po wyrównanej pierwszej połowie gospodarze zdominowali rywala po przerwie, wykorzystując jego błędy i skuteczną grą w ataku sięgając po pewne zwycięstwo przed własną publicznością.
Pierwsza połowa
Spotkanie od samego początku toczyło się w szybkim tempie, a obie drużyny rozpoczęły je od wymiany punktowej. Krośnianie konsekwentnie szukali swoich szans pod koszem, natomiast Zastal grał odważnie w ataku – oprócz dwóch skutecznych akcji spod obręczy dołożył także dwie celne „trójki”, co pozwoliło gospodarzom objąć prowadzenie 10:4. Szybko odpowiedział jednak Michał Jankowski, trafiając zza łuku.
Kibice nie mogli narzekać na tempo gry, bo oba zespoły od pierwszych minut postawiły na ofensywę. Mimo lepszych momentów Zastalu, beniaminek z Krosna cierpliwie realizował swój plan gry i głównie za sprawą Ivicy Radicia systematycznie niwelował straty, by w końcu wyjść nawet na prowadzenie. Duet Radić & Jackson był nie do zatrzymania – zdobył łącznie 16 z 27 punktów drużyny w pierwszych 10 minutach gry. Gospodarze z kolei mieli wyraźne problemy ze skutecznością rzutów zza linii 6,75 m (2/9), co przełożyło się na prowadzenie gości 27:22 po pierwszej kwarcie.
Drugie dziesięć minut również rozpoczęło się bardzo ofensywnie. Krosno nie tylko utrzymywało prowadzenie, ale nawet je powiększało, głównie dzięki skuteczności rzutów z dystansu. Przy stanie 31:39 o przerwę na żądanie poprosił Arkadiusz Miłoszewski. Po time-oucie gra się wyrównała, a impulsem dla Zastalu był Szumert, który najpierw wykończył akcję 2+1, a chwilę później – po przechwycie na połowie – umieścił piłkę w koszu, zmniejszając straty do zaledwie trzech punktów. W odpowiedzi o czas poprosił Maroš Kovačik.
Końcówka drugiej kwarty należała do gospodarzy, którzy poprawili grę w defensywie i przed przerwą zdołali objąć jednopunktowe prowadzenie po zbiórce w ataku i punktach Maughmera. Po 20 minutach gry Zastal prowadził 46:45, choć wciąż dużym mankamentem pozostawała niska skuteczność rzutów za trzy punkty.

Druga połowa
Goście dobrze weszli w drugą połowę, a sygnał do ataku dał Michał Jankowski, trafiając zza linii 6,75 m. Po tym rzucie coraz wyraźniej swoje umiejętności, zarówno w defensywie, jak i ofensywie, zaczął prezentować Jakub Szumert. Po przerwie drużyna przyjezdna wyraźnie straciła skuteczność, co zespół Arkadiusza Miłoszewskiego starał się bezlitośnie wykorzystać.
Zespół Maroša Kovačika ratowała jednak dobra dyspozycja rzutowa z dystansu – trafiane „trójki” nie pozwalały gospodarzom zbudować wyraźniejszej przewagi. Zielonogórzanie bardzo dobrze wymuszali także przewinienia, regularnie atakując kosz w sytuacjach, gdy napotykali słabiej ustawioną defensywę rywali. Po 30 minutach gry gospodarze wypracowali sześciopunktowe prowadzenie, będące efektem konsekwentnej gry i dużego zaangażowania całego zespołu. Warto dodać, że przyjezdni już po trzech kwartach mieli na koncie aż 16 strat.
Mimo niezbyt udanego początku spotkania, Chauvaughn Lewis w drugiej połowie dołożył niezwykle ważne punkty, które pozwalały Zastalowi systematycznie powiększać przewagę. Zielonogórzanie rozpoczęli czwartą kwartę od imponującego fragmentu gry, wygrywając pierwsze niespełna trzy minuty aż 10:1. Z każdą kolejną akcją gospodarze nabierali coraz większej pewności siebie, a żywiołowo reagujący kibice na trybunach dodatkowo napędzali swój zespół.
Krosno nie zamierzało jednak składać broni, co udowodniło dwoma szybkimi i celnymi rzutami zza łuku. Mimo to, przyjezdni – choć momentami skuteczni w ofensywie – nie byli w stanie przeciwstawić się świetnie funkcjonującej ofensywie gospodarzy. Zastal kontrolował przebieg spotkania do samego końca, a mecz zakończył się efektowną, zespołową akcją, która była symbolicznym pożegnaniem z kibicami zgromadzonymi w hali CRS.
Ostatecznie gospodarze wygrali 98:84, odnosząc kolejne zwycięstwo i potwierdzając, że ich forma rośnie, a drużyna konsekwentnie pnie się w górę ligowej tabeli.

