Kontrowersje, emocje i Markkanen nie do zatrzymania – Polska ulega Finlandii

Przed EuroBasketem reprezentacja Polski miała zaplanowane jeszcze dwa mecze sparingowe. Jednym z nich było dzisiejsze starcie z Finlandią, do którego biało-czerwoni przystąpili bez Tomasza Gielo. Skrzydłowy zmaga się z drobnym urazem, jednak w najbliższych dniach powinien być ponownie do dyspozycji trenera Igora Milicicia.


Spotkanie rozpoczęło się od serii niecelnych rzutów po obu stronach parkietu. Niemoc strzelecką przełamał dopiero Maxhuni, a chwilę później pierwsze punkty dla biało-czerwonych zdobył Aleksander Balcerowski, który wrócił do składu po absencji w meczu z Gruzją. Polacy starali się grać cierpliwie i spokojnie, podczas gdy Finowie próbowali narzucić swoje szybkie tempo, jednak również mieli problemy ze skutecznością. Po trzech minutach na tablicy widniał skromny wynik 3:2 dla gości.

Z czasem nasi zawodnicy przyspieszyli grę, a w obronie konsekwentnie podwajali Lauriego Markkanena. W ataku przełamanie dał Mateusz Ponitka, który zdobył punkty spod kosza, a chwilę później efektownie zablokował Nkamhoue. Finowie odpowiedzieli jednak serią 10:0, co zmusiło trenera Igora Milicicia do wzięcia przerwy. Po niej ciężar gry w ataku wzięli na siebie Andrzej Pluta i Tymoteusz Sternicki, którzy trafili zza łuku. Dzięki temu Polacy zmniejszyli straty, a pierwsza kwarta zakończyła się prowadzeniem Finlandii 20:15.

Drugą odsłonę mocnym akcentem rozpoczął Markkanen, trafiając z dystansu i dokładając punkty po zbiórce w ataku. Po stronie Polaków aktywni byli Balcerowski i Dziewa, którzy skutecznie atakowali strefę podkoszową. Przez większość kwarty różnica oscylowała wokół pięciu punktów, jednak po serii akcji Balcerowskiego i Łączyńskiego udało się zmniejszyć straty do jednego oczka. Tuż przed przerwą Michał Sokołowski popisał się rzutem za trzy punkty niemal równo z syreną, ustalając wynik do przerwy na 41:45 dla Finlandii.

Foto: Wojciech Figurski

Po przerwie, faulowany przy rzucie zza łuku został Jordan Loyd. Polacy domagali się, by przewinienie uznano za niesportowe, jednak sędziowie ocenili je jako zwykłe. Co więcej, dopatrzyli się dodatkowego kroku w kierunku kosza i ostatecznie przyznali naszemu zawodnikowi dwa rzuty wolne – oba skutecznie wykorzystane. Chwilę później nowy, naturalizowany gracz kadry trafił zza łuku i Polska objęła prowadzenie. Nie trwało to jednak długo, bo Finowie szybko odpowiedzieli, a ciężar gry wziął na siebie nie kto inny jak Lauri Markkanen.

Niedługo potem doszło do ogromnego zamieszania. Po faulu w obronie odgwizdanym Łączyńskiemu – według wielu bardzo kontrowersyjnym – w dyskusję z arbitrami zaangażował się Igor Milicić. Reakcja sędziów była stanowcza: trener został usunięty z ławki, a dodatkowo faulami technicznymi ukarani zostali Łączyński i Balcerowski. Od tego momentu prowadzenie drużyny przejął Artur Gronek.

Polacy przez dłuższą chwilę nie mogli pozbierać się po całej sytuacji i strata wzrosła nawet do 16 punktów. Dopiero w końcówce trzeciej kwarty Michał Michalak zdobył ważne dwa oczka, zmniejszając różnicę do 62:73.

Decydująca odsłona również rozpoczęła się lepiej dla rywali, którzy dorzucili szybkie pięć punktów. Po stronie biało-czerwonych próbował odpowiadać Michalak, kompletując akcję 2+1. Na parkiecie niepodzielnie panował jednak Markkanen – po trzech minutach czwartej kwarty miał już 40 punktów na koncie. Polacy mimo zmęczenia walczyli, m.in. Mateusz Ponitka przechwytem i kolejnymi punktami zmniejszył stratę do 73:86 na nieco ponad pięć minut przed końcem. Czas dla Finów niewiele zmienił – gospodarze kontrolowali wydarzenia na boisku i ostatecznie zwyciężyli 97:88.

Dla Polski punktowali: Balcerowski 17, Ponitka 12, Olejniczak 11, Żołnierewicz 11, Pluta 10, Sokołowski 6, Loyd 6, Dziewa 5, Michalak 5, Sternicki 3, Łączyński 2.

W Finlandii najlepszy był: Lauri Markkanen – 42 punkty i 12 zbiórek.

Kolejny sprawdzian biało-czerwonych już w czwartek – ponownie przeciwko Finlandii, tym razem w rewanżu.

About Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *