1 października 2022

Projekt Kosz

TWOJE ŹRÓDŁO KOSZYKÓWKI

Czołówka rozjaśniona, kosztowna porażka AGH

Cztery niedzielne starcia dograliśmy w ramach 33. serii meczów w Suzuki 1 Lidze. Koszykarze AGH Kraków musieli uznać wyższość na Dolnym Śląsku miejscowym rezerwom Śląska. Ofensywny mecz w Łowiczu padł na korzyść miejscowego Księżaka, który zrewanżował się Decce Pelplin. Trzecie zwycięstwo z rzędu odnotowali zawodnicy Żaka Koszalin, ogrywając wysoko w Pruszkowie miejscowych zawodników Znicza. Natomiast w ostatnim zaplanowanym meczu na niedzielę Trójkolorowi zapewnili sobie piątą pozycję, pokonując przed własną widownią Górnika Trans.eu Wałbrzych.

TBS Śląsk II Wrocław – AZS AGH Kraków 86:73 STATYSTYKI

Krakowianie nieco utrudnili sobie sprawę o wywalczenie sobie lepszej pozycji przed fazą play-off. Natomiast dla rezerw Śląska ten triumf nieco poprawił ich nastrój, ponieważ w następnym tygodniu zakończą ligowe zmagania na rundzie zasadniczej.

W rywalizację kapitalnie weszli wrocławianie, gdy po punktach Sebastiana Bożenko i trójce Szymona Walskiego było 11:0. Nieco później krakowską ekipę przebudził swoimi trafieniami Paweł Zmarlak, a z wolnych nie mylił się Damian Dyrda. Natomiast trzypunktowa akcja Patryka Wydry przybliżyła krakowską ekipę do gospodarzy na pięć punktów (16:11). Jednak wrocławianie zdołali wrócić do wyższej zaliczki dzięki 5/5 z wolnych Aleksandra Leńczuka oraz kolejnych celnych koszy Szymona Walskiego i Miłosz Góreńczyka. Premierową odsłonę zamknął trafieniem zza łuku Dyrda (27:18).

Tą samą bronią na otwarcie drugiej kwarty odpowiedział Walski, a następnie w jego ślady poszli Leńczuk oraz Bożenko. W ten sposób rezerw Śląska zbudowały dwucyfrową przewagę, która sięgała pułapu 14 „oczek” (37:23). W kolejnych minutach rywalizacja była nieco spokojniejsza. Krakowianie starali się podgonić rezultat, lecz za każdym razem miejscowi mieli antidotum w postaci punktów Leńczuka i Góreńczyk. W tych okolicznościach wrocławianie zasłużenie prowadzili po 20 minutach 46:32.

Po przerwie goście z Krakowa zaczęli w końcu skuteczniej grać w ataku przy pomocy Wydry i Leszczyńskiego. Jednak przewaga zawodników w białych strojach wcale nie malała, bo po trójkach Leńczuka i Bożenko oscylowała w granicach kilkunastu punktów. Wówczas sprawy w swoje ręce wziął Zmarlak, a zaraz po nim Dyrda. Po ich celnych rzutach mieliśmy jedynie 5-punktową dla rezerw Śląska (60:55). Jednak w końcowym fragmencie 2+1 Leńczuka i skuteczny hak Walskiego dały po półgodzinnej grze 10-punktowe prowadzenie dla podopiecznych trenera Stojkova (65:55).

Ostatnia odsłona meczu była pod kontrolą wrocławian, którzy dość często stawali na linii rzutów wolnych. Z tych małych prezentów skorzystali Góreńczyk, Bożenko oraz Leńczuk, co podwyższyło prowadzenie gospodarzy do 19 „oczek” (80:61). W końcowym rezultacie TBS Śląsk II Wrocław pokonał AZS AGH Kraków piętnastoma punktami.

Dla gospodarzy 21 punktów i 5 asyst upolował Sebastian Bożenko, natomiast 20 punktów dopisał Aleksander Leńczuk. W krakowskim zespole najskuteczniejszy był Wojciech Leszczyński, autor 17 punktów i 5 zbiórek. Damian Dyrda dodał 16 punktów i 6 zbiórek. Wrocławianie będą starali się obronić 11. lokatę przed Miastem Szkła Krosno i Żakiem Koszalin. Krakowianie z kolei skomplikowali sobie sytuacje przed ostatnią serią meczów. Najbliższa rywalizacja z Sokołem oraz mecze WKK, Dzików z rezerwami Startu i Diabłów dadzą nam ostateczne rozstrzygnięcie.

Księżak Łowicz – Decka Pelplin 105:101 STATYSTYKI

Łowiczanie podobnie jak wspomniani wcześniej wrocławianie poprawili sobie humory, pokonując przed własną publiką Deckę Pelplin. Jednak ta wygrana nie zmieniła faktu, że podopieczni trenera Franka rozstają się po tym sezonie z pierwszoligowymi parkietami.

Łowiczanie świetnie rozpoczęli zawody. Dzięki udanym akcjom Michała Jankowskiego, Mateusza Fatza i Arkadiusza Kobusa prowadzili 15:4. Pelplinianie w następnych akcjach złapali dobry rytm w ataku za sprawą Dawida Sączewskiego, lecz to było za mało na odrobienie strat. Mateusz Fatz z Piotrem Robakiem zaliczyli po akcji 2+1, a ponadto Maksymilian Motel nie pomylił się z rzutów wolnych. Karol Michałek oraz Dawid Sączewski dołożyli do pelplińskiego konta osiem punktów, a premierową kwartę zamknął celnym półdystansem Piotr Robak (30:19).

Zawodnicy z Kociewia poprawili swoją grę w następnej kwarcie, co zaowocowało serią 12:0. Po trzypunktowym rzucie Aleksandra Szczerbatiuka po raz pierwszy zawodnicy Decki byli na prowadzeniu (30:31). Parę minut później Księżak wrócił na przód dzięki punktom spod tablicy Fatza, Jankowskiego i Motela. To w żaden sposób nie wystraszyło przyjezdnych, którzy po następnym fragmencie odzyskali inicjatywę. Dzięki punktom Sączewskiego i Pułkotyckiego na przerwę w lepszych nastrojach wyszli gracze Decki, prowadząc w Łowiczu 45:41.

Po przerwie gra Księżaka wróciła do normy jak w pierwszej kwarcie, gdzie rozpoczęli ją od runu 12:2. Po celnych wolnych Kobusa i punktach spod trumny Robak Księżak uzyskał 6-punktową zaliczkę (53:47). Pelplinianie dość szybko zripostowali miejscowych, notując osiem punktów pod rząd. Jednak gospodarze ponownie się odgryźli Decce, a w bardzo dobrej dyspozycji był Robak. Po akcji 3+1 ponownie mieli prowadzenie (67:61). W końcówce trzeciej kwarty pelplinianom udało się niemal wszystkie zaległości nadrobić dzięki punktom Kaszowskiego. Na decydujące 10 minut zespoły schodziły przy punktowym prowadzeniu Księżaka (69:68).

W ostatnią kwartę zespoły weszły ofensywę, co przełożyło się natychmiastowo na pierwszoligowe boisko. Łowiczanom ponownie udało się uzyskać kilkupunktową przewagę za sprawą trafień Kobusa (86:78). Jednak zawodnicy w niebieskich strojach ponownie trafiali zza linii 6,75m, a efektowną paczką popisał się Michałek. Po drugiej stronie parkietu aktywni byli Jankowski oraz Robak, którzy dali Księżakowi 10-punktowy bufor bezpieczeństwa (98:88). Decka się nie poddała, a dzięki dobrym rzutom Pułkotyckiego, Kaszowskiego i Sączewskiego wciąż byli w grze. Najważniejsze punkty na wagę zwycięstwa rzucił z pomalowanego pola Jankowski, co dało zwycięstwo Księżakowi nad Decką 105:101.

Po 25 punktów i 6 zbiórek dali dla Księżaka Piotr Robak oraz Arkadiusz Kobus. W pelplińskim zespole brylował Dawid Sączewski, zdobywca 23 punktów i 5 asyst. 21 punktów i 7 asyst dokooptował Mateusz Kaszowski. Pelplinianie zajmą po rundzie zasadniczej 14. lokatę, a Księżak przyszły sezon rozpoczną w drugiej lidze.

Znicz Basket Pruszków – MKKS Żak Koszalin 70:101 STATYSTYKI

Kolejne starcie o pietruszkę, ponieważ koszaliński Żak zapewnił sobie we wcześniejszych meczach utrzymanie. Z kolei pruszkowianie w przyszłym sezonie zawitają na drugoligowych boiskach. W niedzielny wieczór koszalinianie udzielili w Pruszkowie solidną lekcję dla miejscowych koszykarzy Znicza, pokonując ich różnicą 31 punktów.

Na dobry początek dostaliśmy dość mocny festiwal w ataku, a co więcej Żak minimalnie prowadził po punktach Mateusza Prycia i Jakuba Dłoniaka (12:13). Pruszkowianom w następnych minutach meczu zgubiła się skuteczność z gry, a ten fakt wykorzystali na swą korzyść przyjezdni. Pryć nie mylił się z pomalowanego pola, zaś Tomaszewski dorzucił dwie celne trójki. W ten sposób Żak prowadził po pierwszej części 25:14. Koszalinianie drugą kwartę rozpoczęli piorunująco, bo od 12-punktowej serii. Po punktach Tomaszewskiego i 2+1 Sewioła przewaga Żaka wzrosła do 20 punktów (17:37). Miejscowi próbowali odpowiadać pojedynczymi akcjami Bodycha, Kamińskiego czy Tokarskiego, lecz ciągle aktywny był Tomaszewski wraz z Sewiołem. Rzut z dystansu Wiktora Sewioła ustawił wynik pierwszej połowy na 54:31.

Kolejne punkty Sewioła na początku trzeciej kwarty pozwoliły powiększyć przewagę Żaka do 28 punktów. Pruszkowianie starali się odpowiadać dobrymi akcjami Kamińskiego oraz Bodycha, lecz po przeciwnej stronie skutecznie grał Szewczyk. Dzięki kolejnym punktom Tomaszewskiego Żak wygrywał po 30 minutach 79:49. Ostatnia odsłona była jedną z najbardziej wyrównanych, ale to nie zmieniło obrazu meczu. Szkoleniowiec pruszkowskiej drużyny pozwolił zagrać zawodnikom, którzy na co dzień są na ławce rezerwowej. Ostatecznie koszaliński Żak wysoko wygrał ze Zniczem 101:70.

Marcin Tomaszewski rzucił dla przyjezdnych 23 punkty i 7 asyst, a Wiktor Sewioł dodał 20 punktów i 11 zbiórek. Dla Znicza 15 punktów trafił Karol Kamiński, a 13 „oczek” dopisał Łukasz Bodych. Koszalinianie powalczą o ostatnią wiktorię z TBS-em Śląsk II Wrocław, a Znicz zagra w Zgorzelcu z miejscowym PGE Turowem.

GKS Tychy – Górnik Trans.eu Wałbrzych 87:72 STATYSTYKI

Gracze GKS-u Tychy zapewnili sobie piątą pozycję po rundzie zasadniczej, pokonując przed własną publicznością Górnika. Wałbrzyszanie tym samym rozegrali swój ostatni mecz w sezonie zasadniczym, a ponadto zakończą rundę na drugiej pozycji.

Spotkanie od początku było całkiem wyrównane. Na trzypunktowy rzut Huberta Kruszczyńskiego i punktach spod kosza Marcina Dymały, czterema punktami z rzędu odpowiedział Andrzej Krajewski. Jednak wałbrzyszanie po dobrze rozegranym fragmencie odskoczyli na cztery punkty po akcji 2+1 Dymały. Tyszanie dość szybko odrobili straty, a nieco później po punktach Krajewskiego i trójce Stankowskiego prowadzili 16:12. Przyjezdni jeszcze raz odrobili te straty, lecz ostatecznie trzypunktowe trafienie Krystiana Tyszki zamknęło pierwszą odsłonę wygraną przez Trójkolorowych 21:18.

W drugiej kwarcie tyszanie lepiej konstruowali swoje ataki, co przyczyniło się do zbudowania sobie przewagi. Po punktach Ziaji, Koperskiego oraz trójkach Tyszki i Stankowskiego prowadzenie GKS-u wzrosło do czternastu „oczek” (35:21). Chwilę później zespoły miały problem ze skutecznością z gry, lecz lepiej problem rozwiązali goście. Celne rzuty z półdystansu Huberta Pabiana oraz punkty Bartłomieja Ratajczaka sprawiły, że Górnik na przerwę schodził przy dwupunktowej stracie do zawodników GKS-u (37:35).

Wałbrzyska drużyna z większą energią otworzyła trzecią odsłonę. Po 2+1 Pabiana i trójce Ratajczaka ponownie mieli inicjatywę, lecz na króciutką chwilę. W odpowiedzi zza łuku trafił Stankowski, spod trumny skuteczny był Krajewski, a Stankowski popisał się efektownym wsadem. W ten sposób podopieczni trenera Jagiełki ponownie mieli prowadzenie. Parę minut później miejscowi powiększyli swoje prowadzenie dzięki kolejnym punktom Stankowskiego i Koperskiego. Przyjezdni starali się nadrobić różnicę za sprawą dobrych rzutów Pabiana i Niedźwiedzkiego, lecz ciągle nie do powstrzymania był Stankowski. Jego punkty spod kosza skończyły trzecią kwartę meczu, po której tyscy koszykarze mieli 15-punktową zaliczkę (67:52).

Damian Cechniak oraz Piotr Niedźwiedzkiego robili wszystko, aby Górnik na początku czwartej kwarty jeszcze wrócił do gry. Po punktach spod koszach Dymały Górnik tracił 12 punktów do Trójkolorowych (75:63). Słabszy moment gry gospodarzy przerwał trójką Wieloch, a następne punkty dopisał Stankowski. Tyszanie byli już do ostatniego gwizdka stroną, która miała kontrolę na boisku. To przełożyło się na zasłużone zwycięstwo z Górnikiem 87:72.

Piotr Wieloch odwalił kawał dobrej roboty, kończąc mecz na 27 punktach, 7 asystach i 6 zbiórkach. Piotr Wieloch do tyskiego konta dorzucił 12 „oczek” i 6 zbiórek. Dla Górnika 14 punktów uzyskał Hubert Pabian.

KW